wtorek, 25 lipca 2017

1 Day Color Spray Venita - Kolorowe włosy na jeden dzień!

Jakiś czas temu otrzymałam przesyłkę od firmy Venita. Kilka lat temu miałam już przyjemność używać kolorowych pianek do włosów tej firmy. Po przerwie od farbowania włosów postanowiłam rozjaśnić część z nich, aby móc zaszaleć i poeksperymentować z kolorami na głowie. W tym wpisie przedstawię Wam część zawartości paczki. Skupię się na kolorowym zawrocie głowy i wielu możliwościach, jakie są obecnie dostępne na rynku. 


Spray 1-Day Color 


Kolorowe włosy na jedno wyjście? Nie będzie nic prostszego niż ten spray. Firma oferuje szeroki wybór kolorów, gdzie z pewnością każda z nas znajdzie swój ulubiony. Nikt nie zapomniał także o ciemnowłosych, ponieważ dostępny jest spray w kolorze białym, którego możemy użyć jako podkład pod inne kolory.
Doskonałe rozwiązanie dla osób, które nie chcą niszczyć swoich włosów trwałą koloryzacją, a chcą trochę poszaleć.
Wybór kolorów jest ogromny, każda znajdzie coś dla siebie. Od róży i fioletów przez czerwienie, niebieski, a nawet zieleń i pomarańcz. 


Spray 1-Day Color Mettalic 

Odświeżona, nowa wersja spray 1-Day Color. Poza kolorem spray ma w sobie efekt syrenki! Lub po prostu drobinki brokatu, które pięknie mienią się w słońcu i każdym innym świetle. 



Spray  1-Night Color

To seria zmywalnych sprayów.. w intensywnych neonowych kolorach. Idealne na wyjścia do klubów, gdzie efekt będzie najbardziej widoczny. To również doskonały sposób na urozmaicenie swojej fryzury i stylizacji na wakacje czy festiwal.
Czy nałożymy je na włosy, ciało, czy ubranie, a nawet ścianę! To, jak i gdzie ich użyjemy, zależy wyłącznie od nas i od naszej wyobraźni.


Wszystkie spraye charakteryzuje łatwa metoda nakładania. Niezależnie od tego czy mamy jasne, czy też ciemne włosy spraye sprawdzą się w każdym wypadku. Producent nie zapomina o brunetkach i oferuje biały podkład, aby kolory były bardziej intensywne na ciemnych włosach.  Spraye 1 day color nie zawierają szkodliwych substancji dla włosów. Dzięki temu kolorowe eksperymenty nie będą miały złego wpływu na ich kondycję. 
Wszystkie spraye są zmywalne po jednym myciu włosów.

Spraye znajdziecie w  drogerii Natura, Hebe, Jaśmin, Wispol, Auchan oraz sklepach internetowych. Cena opakowania 75ml wynosi około 7zł. 

Używałyście może kiedyś tych produktów? A może próbowałyście innego sposobu, aby urozmaicić swoją fryzurę? Koniecznie dajcie znać! 



Wpis powstał ze współpracą z marką Venita. 

Udostępnij:

piątek, 14 lipca 2017

Projekt denko #10 - czerwiec

Hej! 
Wracam do Was z nowym postem. Jednym z moich ulubionych - projekt denko. Cały czas staram się zużywać kosmetyki i nie kupować nowych.. A z tym już różnie bywa i wszystkie o tym dobrze wiemy ;) Ale nowe denko już się uzbierało. 


Jantar, odżywka wcierka z wyciągiem z bursztynu
To moje kolejne opakowanie tej kultowej wcierki. Pisałam o niej już w innym denku. W kilku słowach - poprawia kondycje włosów, ale trzeba pamiętać o regularnym stosowaniu.


Biosilk, Silk Therapy Naturalny jedwab
Produkt godny polecenia. Każda z nas powinna mieć go na półce w łazience. Jedwab przede wszystkim odżywia i wygładza włosy. Dodatkowo mała buteleczka kosztuje około 5zł, a wystarcza na bardzo długo.



Ziaja, Odżywka intensywnie wygładzająca do włosów niesfornych
Co do tego czy nadaje się do włosów niesfornych miałabym spore wątpliwości. Po jej użyciu nie spotkał mnie efekt WOW. Włosy owszem, były delikatnie wygładzone, ale podobne działanie dają inne odżywki, których miałam okazję używać. Jednak za taką cenę (około 5/6zł) warto przetestować na własnej głowie. 



BioAqua - Krem do twarzy 
Co do tego kremu miałam spore oczekiwania. Wspominałam o nim w  poście o kosmetykach z Aliexpress. Po ilości pozytywnych opinii, jakie przeczytałam na facebookowych grupach Bjuti Ali spodziewałam się cudów. Niestety. Po kilku tygodniach używania tego kremu na twarzy zaczęły pojawiać się dziwne krostki. Jak tylko je zauważyłam tak krem rzuciłam w kąt i przestałam używać.

Floslek, Żel do powiek i pod oczy ze świetlikiem i babką lancetowatą

Podczas stosowania tego żelu nie zauważyłam żadnych rezultatów.



Ziaja, Żel myjący normalizujący Liście Manuka 

Nie zliczę ile opakowań tego żelu już zużyłam. Pisałam o nim także w innym poście. A teraz krótko i na temat. Będę do niego wracać, bo genialnie sprawdza się na mojej skórze.



Ziaja, de-makijaż mleczko micelarne uniwersalne

Jestem fanką kosmetyków Ziaja. Większość produktów sprawdza się u mnie bez zarzutu i często do nich wracam. W tym przypadku jest inaczej. To mleczko ma wszystko to co dyskwalifikuje każdy produkt do usuwania makijażu, zwłaszcza z oczu. Mleczko bardziej rozmazuje tusz i eyeliner, a do tego niemiłosiernie szczypie.



Avon, Senses Heaven Harmony, Konwaliowy żel pod prysznic
Z żelami pod prysznic z avonu mam spory problem. Nie używałam ich długi czas, ponieważ wysuszały skórę.

Avon, Strawberries & Cream Bubbe Bath 
Płyn do kąpieli, jak to płyn. Ładnie pachnie, dobrze się pieni. 




Jak zawsze czekam na Wasze komentarze i refleksje dotyczące produktów! 

Udostępnij:

niedziela, 9 lipca 2017

Trzy kroki do oczyszczenia twarzy z Himalaya Herbals

Hej!
Z pewnością większość z Was używała kosmetyków, które bazują na naturalnych i roślinnych składnikach. Nie inaczej jest w przypadku marki Himalaya Herbals, której kosmetyki miałam przyjemność testować przez ostatnie trzy tygodnie. Jesteście ciekawe moich wrażeń na ich temat? Zapraszam dalej.


Krok pierwszy - oczyszczanie twarzy


Pianka do twarzy z miodlą indyjską to doskonała alternatywa dla żeli do mycia twarzy. Używanie jej jest dla mnie przyjemną odmianą i urozmaiceniem w codziennej pielęgnacji twarzy. Produkt jest bardzo delikatny. Pianka, którą aplikuje wygodny dozownik, jest lekka jak chmurka, która gładko rozpływa się po twarzy. Przez czas używania nie zauważyłam żadnych podrażnień skóry.

Pianka usuwa codzienne zanieczyszczenia, a także delikatnie matuje skórę.
Jedyne, z czym miałam na początku używania problem, a teraz już zdążyłam się do tego przyzwyczaić, to zapach. Jest dość intensywny i rzuca się w 'nos'. Kojarzy mi się z ziołami i na początku mi przeszkadzał, jednak teraz nie jest on dla mnie żadnym problemem. Mały minus również za to, że jest produktem niewydajnym. Przy codziennym stosowaniu z opakowania trochę ubyło, a wystarczy tylko jeden dozownik, aby umyć całą twarz. Wracając jeszcze do plusów: warto wspomnieć o tym, że po kontakcie z oczami nie zaczyna szczypać. Jest to moje subiektywne odczucie, a raczej moich nie specjalnie wrażliwych oczu.


Krok drugi - peeling



Peeling złuszczajaco oczyszczający z miodli indyjskiej ma przede wszystkim oczyścić skórę z zanieczyszczeń. Jego zadaniem jest usunąć martwy naskórek i oczyścić skórę z zanieczyszczeń oraz przygotować skórę do dalszych kroków pielęgnacji. Drobne granulki moreli ścierają to, co jest zbędne na naszej twarzy i pozostawia ją czystą, miękka i świeżą.

Peeling według mnie jest tych z klasy średnio zdzierających. Nie jest ani za delikatny, ani za ostry, lecz w sam raz ;) Jego używanie to przyjemność. Przez wykonywanie peelingu fundujemy sobie jednocześnie chwilę relaksu i masaż twarzy. Produkt przyjemnie pachnie, nie czuć w nim zbyt intensywnej woni ziół, jak było to zauważalne w przypadku pianki.

Krok trzeci - maska


Maska oczyszczająca z miodli indyjskiej do cery trądzikowej

I to jest hit! Już od pierwszego użycia polubiłam się z nią najbardziej. Przede wszystkim jest w dużej tubce (75ml), a to dla mnie zawsze jest plusem.

Do jej zadań należy oczyszczenie skóry, regulowanie wydzielanie tłuszczu, oczyszczenie zatkanych porów. Kurkuma w składzie ma usunąć bakterie, przez co jednocześnie będzie zapobiegać powstawaniu wyprysków.
Sama jestem jeszcze odrobinę w szoku, ale..maska Himalaya Herbals spełnia każde z powierzonych jej zadań. Skóra po jej użyciu jest przyjemna, odświeżona, gładka i taki stan zachowuje na kilka kolejnych dni.
Aplikacja maski jest przyjemna. Jak inne produkty z tej serii również ma specyficzny zapach, jednak nie jest on tak drażniący i w zupełności mi nie przeszkadza. Po jej nałożeniu moje pierwsze wrażenie było jedno — wyglądam jakbym wpadła twarzą w kałuże z błotem :D A później pomyślałam o sobie wszystkim dobrze znanej królewnie Fionie! Po ściągnięciu maski jesteśmy piękne jak ona za dnia!
A co do jej ściągania.. To jedna z lepiej zmywających się masek, jakie kiedykolwiek miałam. Wydawać by się mogło, że będzie z nią problem, ale nic bardziej mylnego. Wszystko gładko schodzi z twarzy i po kilku chlustach wody nie ma po niej śladu.


Po pierwszej fazie testów muszę przyznać, że jestem zadowolona z kosmetyków. Nie spodziewałam się, że wywołają u mnie tak pozytywne odczucia. Oby częściej takie akcje ambasadorskie ;) 

W przygotowaniu mam również drugą część recenzji, w której przybliżę wrażenia o kremie do twarzy i ciała oraz paście do zębów.
Podczas testowania produktów nie używałam innych kosmetyków, aby test mógł być rzetelny. Przez trzy tygodnie nie zauważyłam na twarzy żadnych podrażnień czy wyprysków, które mogłyby być spowodowane działaniem któregoś z nowych produktów w mojej pielęgnacji.

Miałyście okazję używać produktów Himalaya Herbals? Jesteście z nich zadowolone podobnie jak ja? Czekam na Wasze komentarze! 
Udostępnij:

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Czarna maska Pilaten Black Mask - oczekiwania vs rzeczywistość

Hej! Nadszedł czas na recenzje jednego z wielu zakupu z Aliexpress. Tym razem jest to maska, na którą bardzo długo czekałam. Produkt został już rozsławiony na youtubie, blogach i każdym możliwym miejscu. Skuszona pozytywnymi opiniami i niską ceną postanowiłam zaryzykować i spróbować.
Maskę zamówiłam za 2$. Poleconego linku nie podaję, ponieważ moja maska dotarła do mnie po ponad 3 miesiącach oczekiwania.


Oczekiwania
Według opinii producenta - Gładka, oczyszczona cera. Dzięki sile maski i aktywnemu węglowi pozbędziemy się zaskórników i przestaniemy się borykać z problemem zanieczyszczeń skóry. 

Moje oczekiwania były nieco zmodyfikowane. Nie osobą, która jest w stanie uwierzyć, że maska peel of jest w stanie usunąć, to co siedzi gdzieś głęboko w moim nosie. W takim przypadku potrzebna jest ekspertka, czyli kosmetyczka i odpowiednie zabiegi. Jednak nie przekreślam produktów tego typu. Uważam, że są potrzebne naszej skórze. Na przykład pomiędzy kolejnymi wizytami u kosmetyczki ;) A jak było w rzeczywistości? 

Rzeczywistość 
Maska nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia. Użyłam jej może 3 razy i raczej na siłę niż dla przyjemności. Czarna maź jest moim zdaniem za rzadka, przez co po nałożeniu na skórę spływa. Dlatego po nałożeniu maski najlepiej byłoby położyć się na chwilę, aby mogła zastygnąć. Ściąganie jej wcale nie było takie straszne i bolesne, ale do najprzyjemniejszych czynności też nie należało. Więcej zabawy w ze ściąganiem maski niż jest to tego warte. Zawsze zostanie jakiś przyklejony kawałeczek, którego trudno się pozbyć. 


Efekty 
Jak dla mnie? Brak. Żeby chociaż twarz była wygładzona, odrobinę miększa.. a tu nic. Czarny klops. Nie miałam wygórowanych oczekiwań, jednak sądziłam, że cokolwiek się wydarzy. Niestety. Może na innym typie cery będzie sprawdzać się lepiej. 

Zdaję sobie sprawę również z tego, że to nie do końca mógł być wartościowy produkt. Szał zakupów dla mnie z Aliexpress minął. Kiedyś wspominałam Wam o kilku kosmetykach, które również tam kupiłam. Obecnie używam tylko jednego z nich. Wolę poszukać na rodzimym rynku produktów wartych uwagi ;)

A co Ty możesz powiedzieć o swoich eksperymentach z zamawianiem kosmetyków z chin? Może masz więcej rozwagi i kupujesz sprawdzone kosmetyk, które pochodzą od sprawdzonych koreańskich sprzedawców? Na ten temat też przygotowuję post  ;)
Czekam na Twój komentarz! 

Udostępnij:

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Rossmann 2+2 - haul zakupowy

Hej! Dziś ostatni dzień promocji w Rossmannie 2+2 (lub 2+1) na produkty do pielęgnacji stóp, paznokci oraz depilacji. Przyszedł czas na moje podsumowanie tej promocji, z której miałam nie korzystać.. a jednak zajrzałam do sklepu dwa razy ;) 


Bielenda, Comfort+, antyperspirant do stóp w sprayuMa zapewnić świeżość i komfort stopom i chronić przed nadmiernym poceniem. Opakowanie i aplikacja produktu wydaje się być bardzo podręczna i łatwa. 
No 36, odświeżający dezodorant do stóp z talkiem
Formuła dezodorantu została wzbogacona o szałwię lekarską o działaniu antybakteryjnym i przeciwgrzybicznym oraz olejek miętowy, który ma chłodzić i zapewniać uczucie świeżości przyjemnie przez cały dzień.
No 36, antyperspirant do stóp
I kolejny do testowania dezodorant ;) Jak i dwóch poprzedników również ma chronić przed potem, nieprzyjemnym zapachem. Dodatkowo ma naturalne składniki o działaniu przeciwgrzybiczym, antybakteryjnym i chłodzącym. 
No 36, perełki do kąpieli stóp
Ten produkt to również dla mnie nowość. Perełki do kąpieli stóp mają zmiękczać naskórek oraz dostarczyć skórze minerałów i mikroelementów. Zawierają ekstrakt z alg morskich, które rewitalizują, odżywiają i nawilżają skórę stóp. Aktywnym składnikiem jest również 25% urea, która nawilża i zmiękcza suchą skórę. Podobnie jak poprzednik ma chronić, ale nie tylko przed potem, ale także przed otarciami, podrażnieniami jednocześnie pozostawiając skórę suchą, świeżą i gładką.


Tanita, Żel do golenia nóg 
Isana, Maszynki do golenia
BiC, Pure 3 Lady, Maszynki do golenia Razem z wiosną raczej stawiam na przeczekanie i użycie depilatora. Jednak zdarza się, że zarówno maszynka jak i żel musi być pod ręką ;) Maszynki z Bic są sprawdzone i jak za taką cenę (bez promocji około 10zł za 6sztuk) są na prawdę w porządku. Maszynek z Isany jeszcze nigdy nie używałam, zobaczę jak się sprawdzą. O wiele lepiej używa mi się żelu do golenia niż pianki, stąd ten wybór. I tym razem również padło na nowość dla mnie. 

For Your Beauty, bawełniane rękawiczki kosmetyczne
Kupiłam już jakiś czas temu skarpetki na stopy z tej samej serii i przy bardzo dobrze spełniły swoje zadanie. Moje dłonie, a zwłaszcza skórki przy paznokciach wymagają specjalnej pielęgnacji. Nie musiałam się długo zastanawiać nad zakupem tych rękawiczek ;) Będę stosować je na noc z kremem do rąk i zobaczę jaki efekt przyniosą. 


Podczas tych zakupów wybrałam niemalże same nowości. Jeżeli jesteś ciekawa konkretnego produktu, daj znać w komentarzu, a wtedy przyjrzę mu się w pierwszej kolejności. 


A Ty? Uległaś promocji, czy powstrzymałaś się oszczędzając na wakacje?;) 

Udostępnij:

środa, 14 czerwca 2017

Projekt Denko #9 styczeń - marzec cz.2

Hej! Dziś chciałam się z Wami podzielić drugą częścią baaardzo zaległego denka. Tym razem są to zużyte (lub nienadające się już do używania) kosmetyki kolorowe. O dziwo, całkiem sporo się tego zebrało. Zapraszam do lektury! 


Sensique, Matt Finish Powder 
Puder kupiony już dawno temu. Jak na taką cenę (około 6/8zł) to nie można mieć do niego zastrzeżeń. 

Ecocera, Puder bambusowy 
Używałam go około 1,5 roku przy 98% moich makijaży. Jego jakość oraz wydajność jest fenomenalna. Puder robi z naszym makijażem dokładnie to co powinen - matuje, scala cały makijaż oraz przedłuża jego trwałość o kilka godzin. 

Rimmel, Puder Stay Matte
Ten puder należy do jednych z moich ulubionych. To było moje kolejne opakowanie, zawsze bardzo dobrze się sprawdzał. Denka niestety nawet nie dosięgł ponieważ na pudrze stworzyła się warstwa,z  którą prawdopodobnie więszkość z nas miała kiedyś do czynienia. Zazwyczaj po prostu ją delikatnie zdzieram i produkt jest jak nowy, ale tym razem taki zabieg w niczym nie pomógł. Minusem jest również opakowanie. Bardzo szybko się rozwala, zwłaszcza kiedy puder nosimy w torebce. Aa, no i brak puszka. I lusterka.. No cóż, nie można mieć wszsystkiego. Jednak sam produkt w sobie jest bardzo dobry! 

Maybelline, Korektor Anti Age Effect 
Korektor delikatnie kryje, nie roluje się. Dobrze trzyma się pod makijażem. Jednak żadnego efektu wow, ani tym bardziej anti age nie zauważyłam. 

Catrice, Korektor w kremie Camuflage
To już chyba klasyk i obowiązkowy kosmetyk w kosmetyczce, zwłaszcza kiedy mamy problemy z niespodziankami na twarzy. Prawdę mówiąc po tym korektorze spodziewałam się czegoś więcej. Jednak za taką cenę i ogromną wydajność.. jest bardzo dobry. Używam już kolejne opakowanie. 


Perfecta, Cashmere, baza wygładzająca
Pozbywam się jej we względu na datę przydatności, a szkoda bo sporo mi jej jeszcze zostało. Bazy używam raczej od wielkiego dzwonu, stąd takie zużycie. A baza od Perfecty była..bardzo dobra. Przyjemna w konsystencji, błyskawicznie się rozprowadza po skórze. Niestety jest sylikonowa, ale nie szkodziła mojej cerze. Poprawia wygląd podkładu na naszej skórze i przedłuża efekt świeżości makijażu. 

Revlon, Podkład Colorstay 
Dla mnie podkład klasyk - zawsze musi być w mojej kosmetyczce. Używam go od kilku lat i póki co nie zamierzam tego zmieniać. U mnie sprawdza się bardzo dobrze, a kolor jest niemalże idealnie dopasowany. 

Diament, Sebum Control 
Przyzwoity podklad polskiej marki. Wspominałam o nim podczas haulu zakupowego z Drogerii Endorphine. Jestem co do niego neutralnie nastawiona - ani mnie nie zaskoczył, ani rozczarował. Był po prostu dobry. 


Catrice, Baza pod cienie Prime and Fine
Baza Catrice z pewnością ładnie podbija kolor cieni, ale co do przedłużenia trwałości miałabym wątpliwości. Muszę jednak zaznaczyć, że powieka dość szybko mi się przetłuszcza i większość cieni zbiera się w załamaniu. Z tą bazą wyglądało to jeszcze gorzej niż z innymi. Dlatego też nie kupię jej ponownie.

Wibo, Eyeshadow Base
Baza przyzwoita. Wielkiego wrażenia na mnie nie zrobiła. Co do niej mam po prostu obojętne odczucia. Jedyne co źle wspominam, to opakowanie. Nie przepadam za wygrzebywaniem produktu palcem, albo co gorsza wyjmowania go spod paznokcia. A tak niestety w tym przypadku było. 

Avon, Khol EyeLiner
Najlepsza kredka do oczu jaką miałam. Przede wszystkim czerń jest intensywna, co jest dla mnie dość istotne podczas wyboru kredki do oczu. Dodatkowo nie ściera się przez cały dzień, a cena jest przystępna. 

Golden Rose, Kredka do brwi 
Sprawdzała się bardzo dobrze i wystarczyła mi na długo. Co do trwałości można mieć zastrzeżenia (zwłaszcza latem), ale wiadomo jest to tylko kredka. Polecam zwłaszcza dla początkujących przygodę z podkreślaniem brwi. 

NYC, czarna kredka do oczu 
Kupiłam kiedyś podczas zakupów w drogerii internetowej za grosze, lecz ta kredka nie jest warta nawet złamanego grosza. Trudno nią było cokolwiek narysować na ręce, a co dopiero na oku. Bardzo tempa. Kolor nie był intensywny, a jakby było mało zapach nie był zbyt przyjemny. 


Lovely , Lash Extension Mascara 
W moim osobistym rankingu ten tusz znajduje się na równi z zielonym tuszem z Wibo. Pięknie podkreśla i rozdziela rzęsy, Nie osypuje się, a do tego zapłacisz za niego około 10zł. Warto spróbować ;) 


Na razie to wszystko z zaległego denka. Możecie się spodziewać, że nowe, bardziej aktualne denko pojawi się już niedługo ;) 
Używałyście niektórych z tych produktów? Może u Was sprawdziły się lepiej albo gorzej niż u mnie. Koniecznie daj znać w komentarzu! 

Udostępnij:

niedziela, 28 maja 2017

Promocja Rossmann - 2+2 pielęgnacja twarzy - haul zakupowy

Witajcie! 
Nadrabiam z postami i postanowiłam podzielić się z Wami tym co kupiłam na promocji 2+2 w Rossmanie. Akcja trwa do 30.05, więc jeszcze macie szansę wybrać się na zakupy ;) 

Na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że Evree króluje podczas tych zakupów. Na dodatek są to same nowości. Do tej pory miałam przyjemność używać jedynie różanego toniku do twarzy tej marki, który póki co dobrze spełnia swoją rolę. 



Evree, Pure Neroli, Normalizujący krem nawilżający do twarzy 
Krem dla cery, której potrzebna jest wyjątkowa pielęgnacja, dostosowany do wszystkich typów cery. Producent obiecuje działanie nawilżające. Dodatkowo krem ma odżywić, zmatowić, wygładzić i regulować wydzielanie sebum. Brzmi obiecująco, prawda?


Evree, Magic Rose, Upiększająca maska do twarzy 
Producent obiecuje głębokie nawilżenie, odżywienie i wygładzenie skóry. Po stosowaniu jej skóra ma mieć również wyrównany koloryt oraz zminimalizowane zaczerwienienia.


Evree, Pure Neoil, Głęboko oczyszczający peeling do twarzy
Peeling o dużej pojemności, bo aż 200ml. Po jego użyciu skóra ma być oczyszczona, rozświetlona oraz nawilżona. Liczę na to, że spełni moje oczekiwania :) 


Evree, Upiększający olejek do twarzy i szyji
O tym olejku słyszałam już bardzo dużo i zachęcona postanowiłam go w końcu kupić korzystając       z korzystnej promocji. Cena regularna to 39,90 zł, lecz na promocjach kupimy go już za około    27/35 zł. Producent zapewnia, że regularne stosowanie olejku ureguluje wydzielanie sebum, zredukuje przebarwienia. Dodatkowo wspomaga produkcję kolagenu. 


Evree, Magic Rose, Upiększający krem pod oczy 
Uznałam, że to już czas zacząć używać sensownego kremu pod oczy. Czy taki będzie ten z Evree? Mam nadzieję, że tak. Nie mam wymagającej skóry w tych okolicach, ale chcę zacząć o nią odpowiednio dbać, póki nie jest za późno. Upiększający krem pod oczy ma rozświetlić skórę, rozjaśnić przebarwienia i cienie. Ponad to ma zredukować obrzęki, a także ujędrni i wygładzi zmarszczki. 


Ziaja, Oczyszczający żel do mycia twarzy liście manuka
Sprawdzony już wcześniej przeze mnie żel do mycia twarzy. Delikatny z wygodnym opakowaniem.

Alterra, Emulsja oczyszczająca do mycia twarzy
Nigdy wcześniej jej nie miałam. Zauważyłam w Rossamnie ostatnią sztukę z ceną na do widzenia 5zł. 


Przy okazji pokażę Wam również co kupiłam kilka dni wcześniej w Hebe podczas promocji -40%   na kosmetyki do pielęgnacji twarzy. 


Bielenda, Expert Czystej Skóry, Kojący płyn micelarny
To moje drugie opakowanie tego płynu. Kupiłam go ponieważ wcześniej bardzo dobrze mi się sprawdzał, a jego cena była atrakcyjna. 

Evree, Odświeżający płyn micelarny
Kiedy zobaczyłam, że kosztuje niecałe 8zł stwierdziłam, że no trudno. Co z tego, że mam jeszcze mini zapasy - muszę go spróbować! No i kupiłam. Kolejna nowość z Evree. 

Jeżeli jesteście ciekawe opinii poszczególnych kosmetyków piszcie w komentarzach! Na pewno pomoże mi to wybrać kosmetyk, na którego mam w pierwszej kolejności zwrócić uwagę i podzielić się z Wami swoją opinią ;) 

A Wy? Jak bardzo zaszalałyście podczas ostatnich promocji w drogeriach? 



Udostępnij:

piątek, 26 maja 2017

Projekt denko #8 - styczeń - marzec

Witam serdecznie!
Od ostatniego wpisu minęło sporo czasu, jednak nigdy nie jest za późno, aby wrócić do blogowania. Na instagramie jestem bez zmian, tylko tu ostatnio na prawdę rzadko zaglądałam, co mam nadzieję szybko się zmieni i wrócę do formy w pisaniu
Chciałam podzielić się z Wami sporym denkiem, które udało mi się zrobić w przeciągu 3 miesięcy.



AA Hydro Essence żel peelingjący do ciała
Żel peelingujący to idealny produkt na lato. Doskonale odświeża skórę. Drobinki są delikatne dzięki czemu bez problemu można go używać na co dzień. Z tej serii mam trzy różne zapachy, każdy jest delikatny. Żel kupiony za bezcen w outlecie AA.

Farmona, Tutti Frutti, peeling do ciała 
Z pewnością każda kojarzy ten peeling. To moje kolejne opakowanie, jednak mam wątpliwości czy jeszcze kiedyś do niego wrócę. Ma ogromny plus - zapach! Cudownie owocowy, intensywny, który pozostaje na skórze jeszcze po kąpieli. Drobinki są ostre przez co nie polecałabym go do codziennej pielęgnacji skóry. Wiem, że są lepsze produkty o tym samym działaniu, dlatego jak na razie nie będę do niego wracać. 

Ziaja, Orzeźwiający peeling do twarzy i ciała 
Wstyd mi przyznać, ale połowę opakowania tego peelingu po prostu wyrzuciłam. Nic mi w nim nie odpowiada. Drobinki są za małe, zapach niestety kojarzy mi się z produktami do wc, a nie odświeżającymi kosmetykami, a do tego wszystkiego mam wrażenie, że wcale nie mył. Na skórze czułam dziwną warstwę, która zostawała po użyciu. Jak kosmetyki Ziaji lubię, tak to był koszmar i cieszę się, że w końcu się go pozbyłam. 

Joanna, Żel do golenia
Zawsze wybieram żel do golenia zamiast pianki. Ta formuła bardziej mi odpowiada. Ten żel z Joanny kupiłam na promocji za około 6/7zł, więc cena jest jak najbardziej w porządku. Sam produkt też bez zarzutu - nie podrażniał, działał tak jak miał działać. Niestety w połowie opakowania stało się coś przez co musiałam się z nim pożegnać. Pomimo tego, że czułam jeszcze zawartość w butelce nie dało się już jej z niej wydobyć. 


Yves Rocher, maseczka nawilżająca 
Maska była przeze mnie używana sporadycznie wtedy, kiedy moja skóra potrzebowała nawilżenia. I muszę przyznać, że spełniała swoje zadanie. Nawilżała i koiła skórę, czasami bardzo podrażnioną przez niskie temperatury. 

Garnier, CzystaSkóra Fruit Energy Żel peelingująco-rewitalizujący
Ten żel to zdecydowanie jeden z moich ulubieńców do wieczornej pielęgnacji. Niestety nie widziałam go od dawna na półkach sklepowych i jest dostępny tylko w internecie. Bardzo dobrze spełnia swoje zadanie, czyli oczyszcza skórę, delikatnie ją wygładza. A dodatkowo bardzo przyjemnie pachnie. Nie miałam po nim żadnych problemów z wypryskami czy ogólnym stanem skóry. 

L'Oréal Paris, Skin Perfection, krem, udoskonalający
Lekki krem, który nadaje się pod makijaż. Niestety nie zauważyłam żadnego udoskonalenia mojej cery podczas jego używania. Nie zapychał, ani nie powodował wyprysków. Dla niewymagających powinien dobrze się sprawdzić. W dalszym ciągu szukam idealnego kremu do twarzy, więc do niego raczej nie wrócę. 



Bielenda, Comfort+, Krem maska dla przesuszonych dłoni
To moje drugie opakowanie tego kremu do rąk. Produkt niczego sobie, ale spodziewałam się po nim czegoś więcej. Efektu maski brak, to po prostu zwykły krem. Plus za niepozostawianie lepkiej warstwy po posmarowaniu rąk.

BeBeauty, Balsam do stóp intensywnie nawilżający
Biorąc pod uwagę cenę - produkt jest w porządku. Niestety za mało nawilża moje stopy. Dla niewymagających z pewnością wystarczy.

No 36, Balsam do stóp i paznokci intensywnie nawilżający 
Balsam z No 36 podobnie jak ten z Biedronki. Wydaje mi się bardziej skoncentrowany, jednak nie dla bardzo wymagających.

Regenerum, Serum do paznokci
To serum leżało w mojej kosmetyczce już jakiś czas. Kiedy sobie o nim przypomniałam, wtedy używałam, więc o skuteczności nie jestem w stanie powiedzieć czegoś więcej. O ile z rozdwajającymi, łamiącymi się paznokciami nie mam problemu, tak moim największym utrapieniem są.. skórki. Z nimi Regenerum radziło sobie bardzo dobrze. Nawilżał i pielęgnował. Plusem jest łatwa aplikacja i przystępna cena. 



Syoss, Lakier do włosów Shine&Hold
Kolejna butelka lakieru Syoss.. Już więcej o nim chyba pisać nie muszę. Zawsze go wybieram, to mój faworyt w utrwalaniu włosów! 

Ziaja, Szampon przeciwłupieżowy 
Bardzo dobry i skuteczny szampon, który do tego ma dobrą cenę. Do kupienia w aptekach oraz sklepach Ziaji. W łazience mam już kolejne opakowanie 'na wszelki wypadek'.


Cien, Sól do kąpieli odżywcza 
Po odkryciu soli do kąpieli z Lidla zdecydowanie wygrała z wcześniejszym ulubieńcem z Biedronki. Przede wszystkim fantastycznie pachnie. Woda jest delikatnie zabarwiona na kolor jaki ma sól w opakowaniu. Wydajna i niedroga. Przy najbliższym wyjściu po bułki do Lidla warto zajrzeć na dział z kosmetykami ;)



A na sam koniec kilka próbek które w końcu udało mi się poskromić ;)


Używałyście któryś z wyżej wymienionych produktów? Jak sprawdziły się u Was? Czekam na Wasze komentarze! 


Udostępnij: