niedziela, 3 lipca 2016

Projekt denko #3 - maj & czerwiec cz.1

Witajcie po mojej długiej nieobecności!
Projektu denko w maju nie było z uwagi na niewielką ilość produktów jakie mogłabym Wam pokazać.. A w czerwcu tyle się tego uzbierało, że ten wpis podzielę na dwie części. Jedna z pielęgnacją i druga część z kosmetykami kolorowymi. 
Miłej lektury!

Gilette Satin Care, Żel do golenia
Jeżeli miałabym wybrać pomiędzy pianką do golenia, a żelem – zdecydowanie wybieram żel. Ten żel kupiłam w promocji razem z maszynka Gilette z wymiennymi końcówkami, która sprawdziła się rewelacyjnie.  Żel o przyjemnym zapachu, nie podrażnia, pomaga usunąć niepotrzebne włoski. Niestety to co nie podoba mi się w nim, to jego wydajność. 75ml nie starczyło nawet na miesiąc używania. Na pewno sprawdzi się do wakacyjnej kosmetyczki. Obawiam się, że pełnowymiarowy produkt również skończy się szybciej niż oczekuję, dlatego nie kupię go ponownie.

Garnier Essentials skóra wrażliwa, płyn dwufazowy 2w1 do demakijażu
Fantastyczny produkt. Rozpuści każdy rodzaj makijażu i nie zostawia nieprzyjemnej warstwy na skórze. Miałabym jedynie wątpliwości co do wydajności. Ale jestem przyzwyczajona do płynów miceralnych o pojemności 400ml, dlatego nie mogę być obiektywna do końca.


Garnier Fructis Grow Strong, szampon wzmacniający
Prawdopodobnie jeszcze nie miałyście okazji się o tym przekonać, ale uwielbiam szampony z tej serii! Żaden szampon mi tak nie pasuje, jak właśnie Garnier Fructis. Ten należy do nowości i jest w niebiesko zielonkawej butelce. Przede wszystkim niesamowicie pachnie. Według mnie jego zapach przebija serie różową i pomarańczową. Spełnia swoje podstawowe zadanie – doskonale oczyszcza skórę głowy i włosy. I tu się zatrzymam, ponieważ nie jestem w stanie stwierdzić, czy faktycznie wzmacnia włosy. Producent na opakowaniu informuje o tym, że szampon jest przeciw wypadniu włosów oraz jest przeznaczony do włosów osłabionych. Obecnie zmagam się z problemem wypadających na potęgę włosów i próbuję to zatrzymać wcierkami, ampułkami i tabletkami. Szampon nie pomógłby mi za bardzo przy AŻ tak nasilonym problemie. Na pewno do niego wrócę.


Ziaja Liście Manuka, tonik do twarzy zwężający pory
Tonik, który nie zrobił na mnie specjalnego wrażenia. Oczyszcza skórę i porów nie zwęża. Ma przyjemny zapach i uciążliwy aplikator, do którego można przywyknąć. Dzięki tej pompce zużywamy o wiele mniej produktu, co jest plusem. Już używam kolejnego opakowania, ale trzeciego pod rząd nie będzie.

Ziaja Liście Manuka, krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc
W końcu go zużyłam! Do samego kremu nie mam zastrzeżeń. Nie zrobił na mnie ani efektu wow, ani mnie nie rozczarował. Był po prostu ok. Jednak przy używaniu go niemal codziennie miałam wrażenie że on się nigdy nie skończy.. Chciałam zacząć już jakiś nowy, a tu stop! Ziaja ciągle stoi na półce. Na razie nie mam zamiaru go kupić. 

Loreal Skin Perfection, Serum do twarzy
Przynaje się, że nie używałam go regularnie.. Dlatego wszystkich efektów prawdopodobnie przez moje niedbalstwo nie dostrzegłam. Na pewno mogę napisać o nim i tak wiele dobrego. Skóra po aplikacji serum jest miękka, wygładzona i doskonale przygotowana do makijażu. Nie wiem czy to złudzenie, ale makijaż na tym serum wyglądał o wiele lepiej niż bez. Łatwa aplikacja, estetyczne opakowanie. Obecnie używam kremu z tej serii. Prawdopodobnie kupię.

Evian, Naturalna woda mineralna do twarzy
Woda termalna, woda mineralna.. Mnie służy głównie w jednym celu – spryskiwanie gąbki do podkładu. Kupuję najtańszą z promocji i wykorzystuję wtedy kiedy spieszy mi się i nie moczę całej gąbki pod wodą. Może podczas upałów przetestuje jak się sprawdza jako dodatkowe nawilżenie i chłodzenie twarzy.

Babuszka Agafia, Niebieska maska do twarzy głęboko oczyszczająca
Ta maska była pierwszym produktem tej marki. Dużym plusem jest jej niewygórowana cena ( od 5 do 10zł). Spore 100ml opakowanie, które jest wygodne pozwala na całkowite wykorzystanie produktu. W przypadku masek w tubkach jest z tym nieco gorzej. Co do najważniejszego, czyli działania. Czy głęboko oczyszcza? Nie powiedziałabym. Na pewno skóra po aplikacji jest przyjemna w dotyku, wygładzona i miękka. Mamy poczucie świeżości i oczyszczenia. Zaskórników nie usuwa, bo cudów aż takich to nie ma. Prawdopodobnie kupię. Może nie tą samą, ale inną tej marki z pewnością.  

BeBauty Sól do kąpieli
To mój zdecydowany ulubieniec z działu kosmetycznego w Biedronce. Sól często jest na promocji, na której kupimy go za niecałe 4zł. Niewielka ilość wystarczy, aby zapach rozprzestrzenił się po całej łazience, dał kolor wodzie. Kąpiel jest przyjemna, skóra po niej pozostaje przyjemna, bez wrażenia wysuszenia. Dla każdej z Nas znajdzie się odpowiedni wariant zapachu. Mam już kolejną w swojej łazience.


Używałyście któryś z tych produktów? Jak sprawdziły się u Was? Macie podobne odczucia, jak ja? 
Polecacie jakiś dobry krem na noc? 
Koniecznie napiszcie w komentarzach! 
Udostępnij: