Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pędzle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pędzle. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 kwietnia 2016

Recenzja: chińskie pędzle do makijażu oczu JAF.

Moja przygoda z Aliexpress trwa w najlepsze. Od listopada nie było momentu żebym nie czekała na jakąś paczkę. Znajdziemy tam wszystko. Od najmniej przydatnych do życia drobiazgów, po zegarki, biżuterie, ubrania, akcesoria kuchenne i wszystko do makijażu. Po zamówieniu najpopularniejszych ‘puchaczy’ z chińskich stron, (które zdążyłam już opisać) trafiłam na komplet pędzli firmy JAF.
Do wyboru – czarne, białe, brązowe i różowe. Postawiłam na klasyczne, z czarnymi trzonkami. Ich cena waha się od 7,99$ do nawet 3,80$. W zależności od promocji. Ja zamówiłam je za 4,31$ co i tak nie jest bardzo wygórowaną ceną. Najlepiej dodać do koszyka i czekać na obniżkę.
Wysłane 18.02 u mnie były po około miesiącu. Kolejny miesiąc poświęciłam czas na ich testowanie ;)
W zestawie otrzymałam zestaw 7 pędzli w foliowym etui. Pierwsze wrażenie – wow! Zaskoczyła mnie jakość. W porównaniu do poprzedniej pędzlowej pomyłki, tym razem zostałam miło zaskoczona.
Pędzle są wykonane  starannie. Włosie jest miękkie (ponoć ‘pony hair), identyczne jak w pędzlach Hakuro. Trzonki drewniane -  o dziwo, różnej długości. Są krótsze od większości popularnych pędzli, jednak nie przeszkadza to w pracy z nimi.
JAF po lewej, Hakuro H70 po prawej

W komplecie znajduje się siedem pędzli (nazwy z aukcji)
Fluff Brush – największy z całej kolekcji, do nakładania cieni na całą powiekę.
Large Shader Brush – nadaje się do nakładania cieni i kremowych produktów (
Medium Eye Shadow Brush – do apikacji i blendowania cieni, optymalna wielkość, chyba najczęściej używany przeze mnie
Tapered Blending Brush – nadaje się do blendowania i nakładania cienia w załamanie powieki, jest jedym z moich ulubionych
Medium Angle Shading Brush – pędzelek ścięty,
Small Shader Brush – najlepszy do nakładania cienia w wewnętrzny kącik oka
Mini Shader Brush – idealny do nakładania cienia/rozcierania na dolnej powiece

W rzeczywistości cały makijaż oka można zrobić ograniczając się do użycia tylko dwóch/trzech z nich. Zdarza się, że używam nawet jednego. Nie jestem ekspertką od makijażu, ale każdy z nich według mnie jest wielofunkcyjny.
Pędzle przede wszystkim po myciu nie gubią włosia, ani nie tracą swojego kształtu. 
Moim zdaniem porównanie tych pędzli do Hakuro jest jak najbardziej na miejscu. Wykonaniem i jakością są identyczne. A co najważniejsze w użyciu nie ma żadnej różnicy. Za taką cenę naprawdę warto spróbować czegoś lepszego od klasycznych pędzli z chińskich stron. Kupując je mamy pewność, że wykorzystamy każdy i żaden z nich nie będzie leżał odosobniony i nieużywany ;)
Mam nadzieję, że ta inwestycja będzie za mną na lata ;)

Macie swoich ulubieńców wśród pędzli? Eksperymentujecie z zamówieniami na Aliexpress czy raczej kupujecie w drogeriach internetowych? Może polecacie jeszcze inne pędzle? 
Udostępnij:

niedziela, 27 marca 2016

Pędzle do makijażu z Aliexpress, czyli słów kilka o słynnych puchaczach.

Przygodę na bardziej poważnie z makijażem zaczęłam w momencie, kiedy w mojej kosmetyczce pojawił się pierwszy pędzel. Mógł to być 2013 rok, a pierwszym był pędzel do podkładu Hakuro H50s. Od tamtego czasu moja kolekcja znacznie się powiększyła i mam wśród nich swoich ulubieńców i te pędzle, których używam jak jestem już do tego zmuszona (a takich sytuacji raczej unikam).

Do rzeczy! Jak wcześniej wspominałam pisząc (tutaj) o kokonach na Aliexpress zamawiam dużo. Jednym z pierwszych zamówień były to najbardziej rozsławione pędzle wśród chińskich stron, tzw. Puchacze. Popularność zdobyły przede wszystkim dzięki niskiej cenie i.. dobrej jakości? Za zestaw 10 pędzli zapłacimy około 5-6$, czyli jakby nie patrzeć to cena jednego pędzla kupowanego przez polskie drogerie internetowe. Sama postanowiłam kupić tylko zestaw czterech – do makijażu oczu. Cena, niecałe 2 dolary, czyli mniej więcej 8zł.


Odnośnie jakości.. cóż. Co do niej mam wątpliwości. Po otrzymaniu paczki pędzle charakterystycznie ‘pachniały’, ale nie był to bardzo przykry zapach, szybko się go pozbyłam. Ich wykonanie jest pozornie identyczne jak klasyków Hakuro czy Zoevy. Jednak to tylko pozory. Trafiłam na takie, które mają plastikową rączkę, a złote skówki aż biją po oczach bogactwem! Przy pierwszym myciu pędzli wypadło z nich mnóstwo włosia.

Najważniejsze – użytkowanie. I na tym polu się zawiodłam. Włosie w pędzlach nie jest odpowiednio zbite, co utrudnia pracę z nimi. Być może nadają się, ale do nakładania korektora pod oczy, ale nie do aplikacji cieni, czy ich blendowania. Oczywiście, można to nimi wykonać, lecz nie uważam żeby należało to do rzeczy łatwych i przyjemnych. Są pędzle, które poradzą sobie z tym o wiele lepiej.
Jedynym plusem jest delikatne, syntetyczne włosie, które naprawdę jest przemiłe w dotyku. Sprawia, że ma ochotę nieustannie miziać się nim po twarzy.

Wiem, że moja opinia na ich temat jest dość krytyczna. Jednak mając porównanie z innymi pędzlami, niestety akurat te chińskie są do kitu. Jeżeli masz ochotę - spróbuj sama. Zakup ich pomimo niewielkich kosztów moim zdaniem mija się z celem, bo za 2 dolary więcej można kupić zestaw doskonałych pędzli.. ale o tym już niebawem ;)


Co sądzisz o puchaczach, jesteś w ich posiadaniu i lubisz ich używać?

Zapraszam na mój profil na facebooku oraz instagrama. A jeżeli podobają Ci się moje wpisy - do obserwowania ;)
Udostępnij: