piątek, 4 sierpnia 2017

Projekt denko #11 - lipiec

Witajcie! 
Mam okazję zaprezentować Wam nowe denko. Ostatnio idę jak burza i moja denkowa reklamówka bardzo szybko się zapełnia. W tym wydaniu będzie sporo produktów do pielęgnacji włosów.



Garnier, Płyn Micelarny 3w1, skórka wrażliwa 
Podejrzewam, że ten płyn używała każda z Nas. A kto jeszcze nie próbował, niech w końcu się do niego przekona. Płyn jest delikatny i nie podrażnia oczu. Makijaż zmywa bez zarzutu, nawet ten wykonany wodoodpornymi kosmetykami. Jest w moim top 3 kosmetyków do demakijażu i z pewnością do niego wrócę. O innej wersji tego płynu pisałam już na blogu.

Yves Rocher,
Żele Yves Rocher przede wszystkim wspaniale pachną. Dodatkowo pielęgnują skórę, a prysznic z nimi to przyjemność!

Ziaja, Redbuild Masło do ciała 
Co mogę o nim napisać.. Przez moje niedbalstwo ( z którym wciąż walczę) i brak regularności w używaniu kosmetyków typu  masła, balsamy i mleczka do ciała nie jestem w stanie stwierdzić czy faktycznie działa na strategiczne miejsca kobiecego ciała, które chcemy poprawić. To masło jest bardzo wydajne, przyjemne w użyciu. Dodatkowo bardzo ładnie pachnie. 

Bielenda, Profesjonalna Terapia Wieku
Bardzo przyjemne w użyciu serum. Jego zadaniem była redukcja zmarszczek, poprawa napięcia skóry oraz jej nawilżenie. Największą poprawę podczas jego stosowania to poprawa elastyczności skóry i jej nawilżenie.  Drobne zmarszczki zostały minimalnie zredukowane. 

Garnier Fructis, Szampon wzmacniający 
Szamponów z serii Fructis używam już od lat i na pewno do niego wrócę. Cały czas próbowałam innych wersji i każda dobrze działała na moje włosy. Co do tego czy włosy stały się gęstsze czy bujne mam wątpliwości. Jednak oczyszcza włosy i skórę głowy i nie powoduje przetłuszczania się włosów, co jest dla mnie istotne. 
Ziaja, Kozie Mleko, Maska intensywnie kondycjonująca z keratyną 
Maskę kupiłam po wykonaniu keratynowego prostowania włosów, aby przedłużyć jego efekty. Z keratynowego prostowania nie byłam zadowolona, ale to historia na osobny wpis. Maska jednak była przyzwoita. Odżywiała i wygładzała włosy na czym najbardziej mi zależy. 

Milla, Maska z keratyną do włosów - wzmacniająca
Wielka maska.. Aż za duża. Po zużyciu 1/4 znudziła mi się. W końcu powoli udało mi się ją zużyć, ale było to raczej 'męczenie'. Z pewnością byłoby inaczej gdyby dawała ona widoczne efekty. Owszem włosy były delikatnie wygładzone i mniej się puszyły, ale przy dłuższym stosowaniu nie widziałam pozytywnych rezultatów. Bywało, że za bardzo obciążała włosy, czasami nie widziałam żadnych efektów (pomimo stosowania według zaleceń producenta).

Green Pharmacery, Olejek łopianowy z czerwoną papryką
Ciekawy dodatek do pielęgnacji włosów. Najpierw zacznę od jego minusów. Butelka wykonana z plastiku ma za duży otwór przez co aplikacja oleju jest odrobinę utrudniona. Bardzo łatwo wylać za dużo ciepłego olejku na dłoń. Po co marnować produkt? Dodatkowo butelka bardzo się brudzi. Osobiście olejek stosowałam zazwyczaj na noc, a nie na pół godziny przed myciem jak sugeruje producent. Włosy po nim były przyjemne w dotyku i nie potrzebowały już użycia odżywki czy maski. Na porost włosów stosuję inne preparaty, po których widać znaczną poprawę, ale o tym opowiem w innym wpisie. 

Co udało się Wam zużyć w tym miesiącu? Może używałyście któregoś z tych kosmetyków? Koniecznie dajcie znać w komentarzach! 


Udostępnij:

niedziela, 30 lipca 2017

Kolorowe włosy na dłużej - Konkurs!

Hej! Ostatnio pisałam o kolorowych włosach, które zostaną z nami tylko jeden dzień, lub jak kto woli - do pierwszego mycia. 
Dziś przybliżę wam inne produkty do koloryzacji włosów, które otrzymałam do testów od marki Venita Cosmetics. Tym razem będzie jeszcze bardziej kolorowo! A efekt pozostanie na dłużej. 







Toner Trendy Color 

To rozwiązanie dla bardziej wymagających. Toner nadaje się do koloryzacji całych włosów. Sprawdzi się również jeżeli chcemy uzyskać efekt lub pasemka. Do wyboru mamy kolory z serii Ultra i Pastelowej. 
To koloryzacja półtrwała, a efekt utrzymuje się na włosach do około 5-10 myć.




Pianki Trendy Color 

Od tych właśnie pianek zaczynałam swoją przygodę z kolorowym szaleństwem na głowie kilka lat temu. Do wyboru mamy 14 intensywnych kolorów.Nadają się do farbowania całych włosów, jak i robienia pasemek czy ombre. Efekt uzyskany piankami koloryzującymi utrzymuje się najdłużej, około 7-10 myć.

Produkty są dostępne w drogeriach Hebe, Natura, drogeriach internetowych, jak i małych osiedlowych drogeriach. Cena toneru i pianki wynosi około 8-10zł. 


Moja opinia
Przez ponad miesiąc spróbowałam każdego z tych rozwiązań i muszę przyznać, że najbardziej spodobało mi się najnowsze, czyli toner Trendy Color. Tubka wystarcza mi na 2/3 farbowania. Efekt, jaki uzyskamy na włosach faktycznie zależy od wyboru serii. Pastelowe to bardzo delikatna, subtelna koloryzacja, która odświeży każde jasne włosy i nada im refleksów w danym kolorze. Po serii ultra faktycznie możemy się spodziewać niesamowitego, intensywnego koloru. Tonery bardzo dobrze rozprowadzają się na włosach, a do tego sam produkt bardzo ładnie pachnie. Jednak należy pamiętać o zabezpieczeniu dłoni i ubrań, ponieważ możemy je również przez przypadek zafarbować. Kolor nie wypłukuje się do końca równomiernie, jednak nie jest to duży minus. Istotne jest, że po kilku myciach jesteśmy w stanie uzyskać kolor sprzed farbowania. Tonery nie zawierają amoniaku, ani utleniaczy.
Pianki Trendy Color wydają się bardziej inwazyjne podczas stosowania. Zauważyłam, że kolor szybciej się wypłukuje i zmienia (z fioletowego momentami miałam niebieski). Trudno było też wypłukać go do końca. Jednak wpływ na to mogą mieć rozjaśniane włosy, jakie obecnie posiadam. 
Niestety produkty najlepiej sprawdzą się u blondynek naturalnych i farbowanych. Albo tych z nas, które mają rozjaśnione włosy. 
Nie zmieniam zdania co to tego, że niezależnie jaki produkt wybierzemy, to fajny sposób na urozmaicenie fryzury. 


KONKURS! 


Dla wytrwałych przygotowałam konkurs! Do wygrania są 3 zestawy do koloryzacji włosów. 
1. Zestaw różowy – 2 tonery do włosów (Candy Pink i Sweet Apricot), 2 pianki do włosów (Słodki Róż i Fioletowa Fantazja), 5 sprayów do włosów (Fioletowa Aura, Mettalic Pink, Magiczny Róż, Mettalic red)
2. Zestaw niebieski - 2 tonery do włosów (Azure Blue i Ice Mint), 2 pianki do włosów (Lazurowy Błękit i Turkusowa Fala), 5 sprayów do włosów (Mettalic Jeans,Mettalic Blue, Szafirowy Błękit, Kosmiczny Granat, Morska Fala)
3. Zestaw neonowy - Neonowe spraye do włosów ( różowy, zielony, niebieski, żółty i pomarańczowy)
Wystarczy, że:

Zwiększasz swoje szanse obserwując Time for Panda na instagramie, udostępniając post lub grafikę konkursową (na facebooku, instagramie lub blogu).
Konkurs kończy się 16.08.2017r, a zwycięzców przedstawię w tym poście do tygodnia czasu od zakończenia.
EDYCJA: Konkurs zakończy się 27.08.2017r. 
Regulamin dostępny tutaj.


Udostępnij:

wtorek, 25 lipca 2017

1 Day Color Spray Venita - Kolorowe włosy na jeden dzień!

Jakiś czas temu otrzymałam przesyłkę od firmy Venita. Kilka lat temu miałam już przyjemność używać kolorowych pianek do włosów tej firmy. Po przerwie od farbowania włosów postanowiłam rozjaśnić część z nich, aby móc zaszaleć i poeksperymentować z kolorami na głowie. W tym wpisie przedstawię Wam część zawartości paczki. Skupię się na kolorowym zawrocie głowy i wielu możliwościach, jakie są obecnie dostępne na rynku. 


Spray 1-Day Color 


Kolorowe włosy na jedno wyjście? Nie będzie nic prostszego niż ten spray. Firma oferuje szeroki wybór kolorów, gdzie z pewnością każda z nas znajdzie swój ulubiony. Nikt nie zapomniał także o ciemnowłosych, ponieważ dostępny jest spray w kolorze białym, którego możemy użyć jako podkład pod inne kolory.
Doskonałe rozwiązanie dla osób, które nie chcą niszczyć swoich włosów trwałą koloryzacją, a chcą trochę poszaleć.
Wybór kolorów jest ogromny, każda znajdzie coś dla siebie. Od róży i fioletów przez czerwienie, niebieski, a nawet zieleń i pomarańcz. 


Spray 1-Day Color Mettalic 

Odświeżona, nowa wersja spray 1-Day Color. Poza kolorem spray ma w sobie efekt syrenki! Lub po prostu drobinki brokatu, które pięknie mienią się w słońcu i każdym innym świetle. 



Spray  1-Night Color

To seria zmywalnych sprayów.. w intensywnych neonowych kolorach. Idealne na wyjścia do klubów, gdzie efekt będzie najbardziej widoczny. To również doskonały sposób na urozmaicenie swojej fryzury i stylizacji na wakacje czy festiwal.
Czy nałożymy je na włosy, ciało, czy ubranie, a nawet ścianę! To, jak i gdzie ich użyjemy, zależy wyłącznie od nas i od naszej wyobraźni.


Wszystkie spraye charakteryzuje łatwa metoda nakładania. Niezależnie od tego czy mamy jasne, czy też ciemne włosy spraye sprawdzą się w każdym wypadku. Producent nie zapomina o brunetkach i oferuje biały podkład, aby kolory były bardziej intensywne na ciemnych włosach.  Spraye 1 day color nie zawierają szkodliwych substancji dla włosów. Dzięki temu kolorowe eksperymenty nie będą miały złego wpływu na ich kondycję. 
Wszystkie spraye są zmywalne po jednym myciu włosów.

Spraye znajdziecie w  drogerii Natura, Hebe, Jaśmin, Wispol, Auchan oraz sklepach internetowych. Cena opakowania 75ml wynosi około 7zł. 

Używałyście może kiedyś tych produktów? A może próbowałyście innego sposobu, aby urozmaicić swoją fryzurę? Koniecznie dajcie znać! 



Wpis powstał ze współpracą z marką Venita. 

Udostępnij:

piątek, 14 lipca 2017

Projekt denko #10 - czerwiec

Hej! 
Wracam do Was z nowym postem. Jednym z moich ulubionych - projekt denko. Cały czas staram się zużywać kosmetyki i nie kupować nowych.. A z tym już różnie bywa i wszystkie o tym dobrze wiemy ;) Ale nowe denko już się uzbierało. 


Jantar, odżywka wcierka z wyciągiem z bursztynu
To moje kolejne opakowanie tej kultowej wcierki. Pisałam o niej już w innym denku. W kilku słowach - poprawia kondycje włosów, ale trzeba pamiętać o regularnym stosowaniu.


Biosilk, Silk Therapy Naturalny jedwab
Produkt godny polecenia. Każda z nas powinna mieć go na półce w łazience. Jedwab przede wszystkim odżywia i wygładza włosy. Dodatkowo mała buteleczka kosztuje około 5zł, a wystarcza na bardzo długo.



Ziaja, Odżywka intensywnie wygładzająca do włosów niesfornych
Co do tego czy nadaje się do włosów niesfornych miałabym spore wątpliwości. Po jej użyciu nie spotkał mnie efekt WOW. Włosy owszem, były delikatnie wygładzone, ale podobne działanie dają inne odżywki, których miałam okazję używać. Jednak za taką cenę (około 5/6zł) warto przetestować na własnej głowie. 



BioAqua - Krem do twarzy 
Co do tego kremu miałam spore oczekiwania. Wspominałam o nim w  poście o kosmetykach z Aliexpress. Po ilości pozytywnych opinii, jakie przeczytałam na facebookowych grupach Bjuti Ali spodziewałam się cudów. Niestety. Po kilku tygodniach używania tego kremu na twarzy zaczęły pojawiać się dziwne krostki. Jak tylko je zauważyłam tak krem rzuciłam w kąt i przestałam używać.

Floslek, Żel do powiek i pod oczy ze świetlikiem i babką lancetowatą

Podczas stosowania tego żelu nie zauważyłam żadnych rezultatów.



Ziaja, Żel myjący normalizujący Liście Manuka 

Nie zliczę ile opakowań tego żelu już zużyłam. Pisałam o nim także w innym poście. A teraz krótko i na temat. Będę do niego wracać, bo genialnie sprawdza się na mojej skórze.



Ziaja, de-makijaż mleczko micelarne uniwersalne

Jestem fanką kosmetyków Ziaja. Większość produktów sprawdza się u mnie bez zarzutu i często do nich wracam. W tym przypadku jest inaczej. To mleczko ma wszystko to co dyskwalifikuje każdy produkt do usuwania makijażu, zwłaszcza z oczu. Mleczko bardziej rozmazuje tusz i eyeliner, a do tego niemiłosiernie szczypie.



Avon, Senses Heaven Harmony, Konwaliowy żel pod prysznic
Z żelami pod prysznic z avonu mam spory problem. Nie używałam ich długi czas, ponieważ wysuszały skórę.

Avon, Strawberries & Cream Bubbe Bath 
Płyn do kąpieli, jak to płyn. Ładnie pachnie, dobrze się pieni. 




Jak zawsze czekam na Wasze komentarze i refleksje dotyczące produktów! 

Udostępnij:

niedziela, 9 lipca 2017

Trzy kroki do oczyszczenia twarzy z Himalaya Herbals

Hej!
Z pewnością większość z Was używała kosmetyków, które bazują na naturalnych i roślinnych składnikach. Nie inaczej jest w przypadku marki Himalaya Herbals, której kosmetyki miałam przyjemność testować przez ostatnie trzy tygodnie. Jesteście ciekawe moich wrażeń na ich temat? Zapraszam dalej.


Krok pierwszy - oczyszczanie twarzy


Pianka do twarzy z miodlą indyjską to doskonała alternatywa dla żeli do mycia twarzy. Używanie jej jest dla mnie przyjemną odmianą i urozmaiceniem w codziennej pielęgnacji twarzy. Produkt jest bardzo delikatny. Pianka, którą aplikuje wygodny dozownik, jest lekka jak chmurka, która gładko rozpływa się po twarzy. Przez czas używania nie zauważyłam żadnych podrażnień skóry.

Pianka usuwa codzienne zanieczyszczenia, a także delikatnie matuje skórę.
Jedyne, z czym miałam na początku używania problem, a teraz już zdążyłam się do tego przyzwyczaić, to zapach. Jest dość intensywny i rzuca się w 'nos'. Kojarzy mi się z ziołami i na początku mi przeszkadzał, jednak teraz nie jest on dla mnie żadnym problemem. Mały minus również za to, że jest produktem niewydajnym. Przy codziennym stosowaniu z opakowania trochę ubyło, a wystarczy tylko jeden dozownik, aby umyć całą twarz. Wracając jeszcze do plusów: warto wspomnieć o tym, że po kontakcie z oczami nie zaczyna szczypać. Jest to moje subiektywne odczucie, a raczej moich nie specjalnie wrażliwych oczu.


Krok drugi - peeling



Peeling złuszczajaco oczyszczający z miodli indyjskiej ma przede wszystkim oczyścić skórę z zanieczyszczeń. Jego zadaniem jest usunąć martwy naskórek i oczyścić skórę z zanieczyszczeń oraz przygotować skórę do dalszych kroków pielęgnacji. Drobne granulki moreli ścierają to, co jest zbędne na naszej twarzy i pozostawia ją czystą, miękka i świeżą.

Peeling według mnie jest tych z klasy średnio zdzierających. Nie jest ani za delikatny, ani za ostry, lecz w sam raz ;) Jego używanie to przyjemność. Przez wykonywanie peelingu fundujemy sobie jednocześnie chwilę relaksu i masaż twarzy. Produkt przyjemnie pachnie, nie czuć w nim zbyt intensywnej woni ziół, jak było to zauważalne w przypadku pianki.

Krok trzeci - maska


Maska oczyszczająca z miodli indyjskiej do cery trądzikowej

I to jest hit! Już od pierwszego użycia polubiłam się z nią najbardziej. Przede wszystkim jest w dużej tubce (75ml), a to dla mnie zawsze jest plusem.

Do jej zadań należy oczyszczenie skóry, regulowanie wydzielanie tłuszczu, oczyszczenie zatkanych porów. Kurkuma w składzie ma usunąć bakterie, przez co jednocześnie będzie zapobiegać powstawaniu wyprysków.
Sama jestem jeszcze odrobinę w szoku, ale..maska Himalaya Herbals spełnia każde z powierzonych jej zadań. Skóra po jej użyciu jest przyjemna, odświeżona, gładka i taki stan zachowuje na kilka kolejnych dni.
Aplikacja maski jest przyjemna. Jak inne produkty z tej serii również ma specyficzny zapach, jednak nie jest on tak drażniący i w zupełności mi nie przeszkadza. Po jej nałożeniu moje pierwsze wrażenie było jedno — wyglądam jakbym wpadła twarzą w kałuże z błotem :D A później pomyślałam o sobie wszystkim dobrze znanej królewnie Fionie! Po ściągnięciu maski jesteśmy piękne jak ona za dnia!
A co do jej ściągania.. To jedna z lepiej zmywających się masek, jakie kiedykolwiek miałam. Wydawać by się mogło, że będzie z nią problem, ale nic bardziej mylnego. Wszystko gładko schodzi z twarzy i po kilku chlustach wody nie ma po niej śladu.


Po pierwszej fazie testów muszę przyznać, że jestem zadowolona z kosmetyków. Nie spodziewałam się, że wywołają u mnie tak pozytywne odczucia. Oby częściej takie akcje ambasadorskie ;) 

W przygotowaniu mam również drugą część recenzji, w której przybliżę wrażenia o kremie do twarzy i ciała oraz paście do zębów.
Podczas testowania produktów nie używałam innych kosmetyków, aby test mógł być rzetelny. Przez trzy tygodnie nie zauważyłam na twarzy żadnych podrażnień czy wyprysków, które mogłyby być spowodowane działaniem któregoś z nowych produktów w mojej pielęgnacji.

Miałyście okazję używać produktów Himalaya Herbals? Jesteście z nich zadowolone podobnie jak ja? Czekam na Wasze komentarze! 
Udostępnij: