Pokazywanie postów oznaczonych etykietą make up. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą make up. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 lipca 2016

Projekt denko #3 - maj & czerwiec cz.2

Jak obiecałam... Zapraszam do drugiej części projektu denko ostatnich dwóch miesięcy :) Teraz czas na kosmetyki kolorowe, których zużywanie jest nieco dłuższym procesem.
Eveline, Art Make-up eyeliner 
Zdecydowanie jest najlepszym eyelinerem w pisaku jaki miałam, a trochę już ich było. Doskonale napigmentowany, czerń jest idealna – głęboka i wyrazista. Do końcówki również nie można mieć zarzutów, dobrze wyprofilowana, dzięki niej można zrobić subtelną kreskę i widoczne kocie oko. Atutem też jest cena – niecałe 12zł bez promocji. Już kupiłam koleje opakowanie.
Essence, Superfine eyeliner pen
Zanim poznałam eyeliner z Eveline to on był moim ulubieńcem. Teraz spadł nieco w rankingu, ale dalej pozostaje najlepszym z półki cenowej do 15zł. Spełnia swoje zadanie w 100%. Jest jedynie odrobinę mniej napigmentowany od eveline.
H&M, Liquid Eyeliner
Pamiętam, że kupiłam go na wyprzedaży za 5zł i już dość długo mi towarzyszył. I dla niego nadszedł koniec. Na plus jest tylko końcówka, która zrobi precyzyjną i cienką kreskę. Niestety czerń nie jest za bardzo intensywna. Nie kupię ponownie, nawet za 2zł.

Wibo, Growing Lashes
Jeden z moich ulubionych tuszy.  Wydłuża, pogrubia, a rzęsy są idealnie rozdzielone. Nie rozpisuję się z  racji przyszłej recenzji, która będzie miała miejsce.
Catrice, Prime and Fine, Baza pod cienie
Ta baza moim zdaniem była dość przeciętna. Niczym nadzwyczajnym się nie wyróżniała. Na rynku są dostępne produkty zarówno lepsze jak i gorsze od niej. Zwyczajny średniak. Wyrównywała kolor całej powieki i matowiła ją. Podbicie koloru cieni również uważam za przyzwoite, jednak nie utrzymywała ich zbyt długo w nienaruszonym stanie. Nie tego szukałam. 
Golden Rose, Black Diamond Hardener, odżywka do paznokci
Albo kochasz, albo nienawidzisz. Podobnie jest w tym przypadku. Tę odżywkę kupiłam zachęcona pozytywnymi opiniami niemal z każdej strony. Wcześniej używałam 8w1 z Eveline. Pomyślałam, że nic nie zaszkodzi, a może bardziej będzie odpowiadać moim paznokciom. Myliłam się. Ta odżywka nie zrobiła z paznokciami absolutnie nic.  Szybko zgęstniała, a ja wróciłam do opcji z formaldehydem.
Maybelline Baby Lips, Intense Care
Wielkie boom na tą serię już raczej minęło, a mnie po nim pozostała właśnie ta pomadka. Miała odżywiać usta, nawilżać.. Niestety. Produkt zostaje na ustach stounkowo krótko. Razem ze zjadającą się pomadką znika pozorne uczucie nawilżenia. Na pewno nie kupię.

A jakie wy kolorowe kosmetyki zużyłyście w tym miesiącu? 
Wolicie jeden duży post z denkiem, czy takie które są rozdzielone? Czekam na Wasze komentarze :) 


Udostępnij:

czwartek, 10 marca 2016

Polskie kosmetyki, czyli udane zakupy w Endorphine.

Na sam początek coś wyjątkowego i wyróżniającego się na tle innych sklepów z kosmetykami. Polskie marki takie jak Pierre Rene, Joko, Eveline, Bielenda, Evree i wiele innych są wśród nas znane, jednak nie zawsze dostępne ‘od ręki’. Wszystko, czego potrzebujemy można znaleźć właśnie tam. Mowa o drogerii Endorphine, w której półki sklepowe uginają się od ogromnej gamy produktów, a każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie.
Po raz kolejny znalazłam i ja :) Złożyło się tak, że moje odwiedziny przypadły w dzień nie byle jaki - Endorphine świętowało swoje pierwsze urodziny. Jednak wyjątkowo przyszłam na zakupy z konkretnymi zamiarami.



O zmianie podkładu myślałam już dłuższy czas. Tym razem postawiłam na polską firmę – Diadem Cosmetics. Przy wcześniejszej wizycie wyszłam zaopatrzona w kilka próbek podkładów. Ekspedientki bez grymasu na twarzy pomagają w wyborze odpowiedniego do naszego typu cery specyfiku i bez problemu otrzymamy próbkę, jeśli wolimy przetestować coś w domu i podjąć decyzje dotyczącą zakupy, jak było w moim przypadku. Na temat samego podkładu jeszcze za wiele nie mogę powiedzieć jak na razie. Wstrzymam się od zachwalania czy wytykania jego wad po dosłownie kilku użyciach. Recenzja pojawi się, jeżeli będziecie tylko tego chciały.
W oko wpadła mi już w pewnym sensie kultowa wcierka bursztynowa Jantar. Po przeczytaniu wielu zachwalających opinii i zobaczeniu zdjęć efektów jej stosowania.. Nie zastanawiałam się zbyt długo. Obecnie wcierka również czeka na swój czas i chwilę testów na moich włosach.  A opinią z pewnością nie omieszkam się podzielić : )


Z uwagi na urodziny sklepu przy kasie otrzymałam niespodziankę. A nawet dwie! Nie dość, że za zakupy zapłaciłam 20% mniej, to do tego dostałam konturówkę do ust i cień w formie roll-on.
Każdą z Was, która jest czasami w Galerii Katowickiej lub Agorze w Bytomiu zachęcam do odwiedzenia sklepu. Można trafić na super promocje! Zdarzyło mi się kupić szampon Evree 400ml za 5zł, czy krem Bielenda za 4zł.. czyste szaleństwo i super okazja dla kosmetycznych maniaczek chętnych do próbowania nowych produktów.
Moim zdaniem warto spróbować rodzimych specyfików. Często działają tak samo, a cena różni się od tych światowej sławy. A testach skończonych powodzeniem.. mówić o nich! Jak najwięcej, jeżeli tylko są tego warte.
Ostatnio mam wrażenie, że do każdych zakupów dostaję jakieś upominki w 'gratisie'. Nie jest to pierwszy raz z takimi niespodziankami.. I mam nadzieję, że nie ostatni! Jednak o innych udanych zakupach ostatniego czasu już niebawem : )


A wy? Też macie takie szczęście podczas zakupów? A może w Waszym mieście również powstają drogerie, które oferują polskie kosmetyki? 

Zapraszam na mój profil na facebooku oraz instagrama. A jeżeli podobają Ci się moje wpisy - do obserwowania ;)
Udostępnij: