piątek, 23 września 2016

Top Coat 10 days Pierre Rene - recenzja

Lakierową maniaczką jestem odkąd pamiętam. Moja kolekcja kolorów w najlepszych jej momentach liczyła ponad 100 (S T O) sztuk. I zastanawiam się dlaczego post na ten temat powstaje dopiero teraz. Na szczęście w końcu zmobilizowałam się do opisania testu, którego się podjęłam.

Malowanie paznokci jest tym bez czego trudno mi się obyć, a każdy sposób na perfekcyjny manicure budzi moją ciekawość. 
Dzięki uprzejmości drogerii Endorphine (o której wspominałam już w tym wpisie) brałam udział w testowaniu produktu do paznokci.
Przez ponad 2 tygodnie testowałam lakier nawierzchniowy Top Coat 10 days marki Pierre Rene. 


Producent zapewnia nas o tym, że produkt przedłuży utrzymanie się lakieru nawet do 10 dni, bez użycia lampy LED/UV. Efekt hybryd bez całego rytuału ich robienia? Fantastycznie! Lśniąca, gładka płytka bez odprysków jest czymś o czym marzy każda z nas. Przejdźmy do sedna. Co do tego produktu miałam spore oczekiwania. Jeżeli decyduję się na użycie dodatkowego lakieru nawierzchniowego faktycznie powinien on przedłużyć trwałość lakieru. 

Niestety w tym przypadku tak nie było. Wręcz przeciwnie. Za każdym razem manicure wykonywałam tak jak zazwyczaj – baza, 2 warstwy lakieru i top. Aby opinia była rzetelna miałam cztery takie podejścia do tego produktu. Za pierwszym razem lakier odszedł niemal płatami z końcówek kilku paznokci. Drugi raz był podobny. Wystarczyły 3 dni aby pojawiły się pierwsze niedoskonałości. Kolejne razy przetrwały nieco dłuższą próbę czasu. Jednak podobnie lakier stosunkowo szybko ścierał się z końcówek lub odpadał. Nie poddawałam się i cały czas miałam nadzieję, że ten produkt jeszcze pokaże na co go stać. 



Pomijając trwałość top coat ma bardzo eleganckie opakowanie, które przyciąga wzrok. Pędzelek jest odpowiedniej grubości, a sam produkt nakłada się dość przyjemnie. Jego konsystencja nie jest za gęsta, ani za rzadka.  Nie pozostawia smug i nierówności na wcześniej nałożonym lakierze, a paznokcie po aplikacji topu są faktycznie błyszczące jak po manicurze hybrydowym. Z przykrością muszę stwierdzić, że nie spełnił moich oczekiwań i pomimo ogromnej nadziei nie mogę polecić go z czystym sumieniem.


Używacie top coatów, a jeżeli tak to jakich? Czy może jesteście zwolenniczkami lakierów hybrydowych? Czekam na Wasze komentarze! 

Udostępnij:

niedziela, 4 września 2016

Wakacyjny projekt denko #5 - sierpień 2016

Nie wiem jak to się stało, ale tak pokaźnego denka, to jeszcze nigdy nie miałam! Jeżeli jesteście ciekawe, zapraszam do poznania się z krótkimi i mam nadzieję treściwymi opiniami na temat kilku produktów.

L’oreal Paris, Ideal Soft, Oczyszczający płyn micelarny Ideal Soft jest na drugim miejscu zaraz po płynie micelarnym Garniera. Delikatny, ani razu nie podrażnił skóry, zwłaszcza wokół oczu. Usuwa makijaż równie skutecznie co Garnier. To co powoduje, że jest niżej w klasyfikacji to cena,  która wynosi około 13zł za 200ml produktu.
Rexona, MotionSense
Używając niemal nieustannie antypespiratu Garniera potrzebowałam przerwy i zmiany. Rexona sprawdziła się u mnie bez zarzutu. Najważniejsze, nie zostawiała białych plam na bluzkach i odpowiednio chroniła podczas upalnego lata. Kiedyś na pewno do niego wrócę.
AcneLine, Antybakteryjny żel do mycia twarzy
Nieznana mi wcześniej marka, zakup dokonany jak zwykle pod wpływem impulsu i promocji. Duże opakowanie, dość wydaje. Żel jest przeciętny, oczyszcza, jednak jego zapach jest dla mnie za bardzo odpychający. Zużyłam całe opakowanie, ale na pewno kolejny raz już go nie kupię.
Ziaja, Liście manuka, pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom
Ta pasta oczyszczająca jest moim strzałem w dziesiątkę. Doskonale oczyszcza i wygładza skórę. Używam jej zamiennie z peelingiem 2/3 razy w tygodniu, zazwyczaj podczas wieczornej pielęgnacji. Pozostawiona na dłużej czasami służy jako maska. Nie usuwa wszystkich zaskórników, ale dzięki niej skóra jest znacznie gładsza i bardzo dobrze przygotowana do dalszej pielęgnacji. To nie jest moje pierwsze opakowanie tego produktu, ani nie ostatnie.
Hean natura, peeling cukrowy do ciała
Z pelengami do ciała wciąż eksperymentuje. W zależności od potrzeb stosuję bardziej delikatne – drobnoziarniste bądź mocniejsze – gruboziarniste. Peeling cukrowy z Heanu zakwalifikowałabym po środku. Nie jest bardzo delikatny ani też nie należy do przysłowiowych zdzieraków. Jako produkt uznałabym go za przeciętny. Najbardziej irytujący dla mnie jest jego zapach. Nie jest to świeża cytryna, bardziej kojarzy mi się z syntetycznym zapachem, który nie jest do końca przyjemny na dłuższą czas. W tej serii są jeszcze dwa inne warianty zapachowe. Może znajdziecie coś odpowiedniego dla siebie.
Grace&Charmes, Bloomfield Vanilla Gold Dust Body butter
Masło do ciała otrzymałam w zestawie świątecznym i w końcu zmusiłam się do jego wykorzystania. Konsystencja jest zbyt stała, ciężko je rozsmarować na ciele. Zapach również pozostawia wiele do życzenia. Niestety zaliczam go do tego z serii ‘nietrafiony prezent’.
Avon, Femme
Jeden z ładniejszych zapachów jakie obecnie oferuje Avon. Delikatny, bardzo świeży i kobiecy. Słodki i jednocześnie świeży. Delikatne nuty zapachowe utrzymują się zaskakująco długo. To na pewno nie jest moje ostatnie opakowanie tych perfum.
Yves Rocher, Naturelle
Najlepsze perfumy na letnie upalne dni. Zapach jest lekki i bardzo świeży. Ma w sobie wyczuwalne nuty owoców cytrusowych. Nuta głowy: cytryna kalifornijska, bergamota włoska, zielone jabłko, aksamitka Nuta serca: absolut jaśminu, kwiat brzoskwini Nuta głębi: ambra, piżmo, cedr. Najlepiej zajrzyjcie do sklepu i same sprawdźcie ten zapach, który trudno opisać mi słowami.
Farmona, Jantar - odżywka z wyciągu bursztynu do włosów i skóry głowyOdżywkę/wcierke kupiłam już dawno, ale nie umiałam zacząć używać jej regularnie, tak jak wskazują na opakowaniu. Dopiero kiedy zaczęłam mieć problem z wypadaniem włosów zaczęłam używać jej po każdym myciu włosów (mniej więcej co dwa dni). Po zużyciu całego opakowania mogę powiedzieć, że działa. Poza nią stosowałam kilka innych rzeczy, a o całym procesie walki z wypadaniem włosów napiszę w niedalekiej przyszłości. Zaczęłam drugą butelkę Jantaru i nie przestaję walczyć o swoje włosy.
Syoss, Ceramide-keratin-complex, lakier do włosów
Lakiery do włosów Syoss należą do moich ulubionych. Pojemność większa od standardowych, bo to aż 300ml za cenę 9-12zł w promocji. Jego najważniejszą zaletą jest to, że nie skleja włosów i nie tworzy widocznego hełmu. Pomimo tego jest trwały i łatwo go wyczesać z włosów. Nowa wersja szybko się stała moją ulubioną. Zaraz po nim jest ten z fioletowym akcentem na czarnym opakowaniu. Kolejne opakowanie jest już w użyciu.
Garnier Fructis, Serum goodbye damage
Serum do włosów Garniera towarzyszy mi już bardzo długo i miałam wrażenie, że nigdy się  nie skończy. Jednak w końcu nadszedł jego kres! Sądziłam, że duże opakowanie jak na produkt tego typu – 50ml będzie atutem. Niestety produkt nie jest na tyle zadowalający. Nie zauważyłam, żeby kondycja moich końcówek została poprawiona. Polecacie coś co wygładzi włosy i będzie chronić końcówki?
Isana, Zmywacz do paznokci z olejkiem pielęgnacyjnymNajlepszy zmywacz na świecie! Moim zdaniem nie ma sobie równych. Pomimo acetonu w składzie nie wysusza paznokci. Doskonale radzi sobie z każdym rodzajem lakieru, nawet hybrydami :)
Joko, manicure salon 7in1 elixir, Kompleksowy program odżywczy
Wybrałam go jako zamiennik dla najpopularniejszej odżywki do paznokci z Eveline. Działanie tych odżywek jest łudząco podobne. Prawdopodobnie jest to spowodowane podobnym składem, który zawiera formaldehyd. Jestem z tych osób, na który działa regenerująco i wzmacniająco a nie wyniszczająco. Wadą jaką u niego zauważyłam, to zdecydowanie za szybko gęstnieje przez co trudno pomalować nim paznokcie. 
Manhattan, ProCare, Cuticle Remover, żel do skórek
To było moje drugie opakowanie tego produktu. Kupiony za ‘grosze’ w drogerii internetowej. Sprawdzał się dobrze. Bez rewelacji, ale zdecydowanie przyspieszał usuwanie skórek. Kolejny raz już go nie kupię. Żel z Sally Hansen bije go na głowę.
Avon, Speed Dry+, lakier do paznokci, SmokyPlume
Jeden z moich ulubionych kolorów jaki nosiłam na paznokciach przez długi czas. Trwałość bez zarzutu. Duże opakowanie, lakier nie gęstnieje po kilku miesiącach od otwarcia. Jedynie zmieniłabym jego pędzelek, który powinien być odrobinę grubszy. Gdybym wróciła do malowania paznokci lakierami, na pewno użyłabym go nie jeden raz.
Farmona, Hair Genic Monoi&Thermo, Balsam regenerującyPo użyciu dwóch próbek trudno jest cokolwiek więcej powiedzieć na temat produktu. Seria została stworzona, aby chronić włosy narażone na działanie temperatury podczas suszenia i stylizacji. Mogę powiedzieć jedynie, że włosy po użyciu tego balsamu są gładkie i przyjemne w dotyku. Prawdopodobnie go kupię.
Farmona, Hair Genic Monoi&Thermo, Szampon ochronny
O szamponie mogę napisać równie niewiele co o balsamie. Nie przesuszył włosów, nie podrażnił skóry głowy. Próbka wystarczyła akurat na jedno mycie włosów średniej długości.
Ziaja, Liście zielonej oliwki, Oliwkowa maska kaolinowa z cynkiem oczyszczająco-ściągająca 
Maseczki z Ziaji nigdy mnie nie zawiodły. Podobnie było z tą z serii liście zielonej oliwki. Podczas wakacyjnego wyjazdu poradziła sobie z nieco większymi wymaganiami mojej skóry niż zazwyczaj. Czekam aż maski w saszetkach pojawią się w większych opakowaniach.
Cece, Agran confitoner, Odżywka z olejkiem arganowym  
Maska na włosy idealna na lato. Nawilża włosy, wygładza je i ekspresowo odżywia. 
Udostępnij:

niedziela, 21 sierpnia 2016

Projekt denko #4 - lipiec 2016

Wiem, wiem. Mamy końcówkę sierpnia, a ja dodaję post z denkiem lipca. No cóż, lepiej późno niż wcale! Jeżeli jesteście ciekawe produktów, które zużyłam w ostatnim miesiącu – zapraszam do lektury :)


Batiste,  suchy szampon
To produkt, który chyba pojawia się w każdym denku. Suchy szampon jest niezastąpiony w awaryjnych sytuacjach, a jego obecność w domu już od jakiegoś czasu jest obowiązkowa. Nieustannie zmieniam wersję zapachowe i szukam swojej ulubionej. I właśnie Marrakech stał się jednym z nich.
 Garnier Mineral Invisible
Jeden z ulubionych dezodorantów dostępnych na rynku. Odświeża, delikatnie pachnie, jest wydajny. Nie zostawia białych śladów, ani nie podrażnia. Ma wiele wersji zapachowych co jest plusem, dzięki czemu nie wpadniemy w rutynę nie zmieniając ulubionego produktu.
Hydratexture, Heat Protector
Kupiony jakiś czas temu. Pamiętam, że dałam za niego jakąś horrendalną kwotę na stoisku z produktami fryzjerskimi. Czy faktycznie chronił włosy przed temperaturą? Trudno to określić. Moje włosy zazwyczaj codziennie/co drugi dzień poddawane są suszeniu i prostowaniu, więc trudno jest uniknąć ich zniszczeń. Jednego jestem pewna. Produkt bardzo dobrze radzi sobie z puszeniem się włosów. Wilgoć w powietrzu też nie daje się we znaki po jego zastosowaniu.
Isana Summer Feelings, mydło do rąk
Wydaje mi się, że nie znajdę lepszego mydła w płynie jak to. Letnia edycja pachnie niesamowicie! Niska cena, dobra wydajność. 
Isana pianka do golenia mini wersja
Osobiście nie jestem fanką pianek do golenia. Czy Isana, czy inna marka, żadna nie skradła mojego serca. Co nie zmienia faktu, że taka mała pojemność jest idealna na wyjazdy.
Folslek, Żel pod oczy ze świetlikiem i chabrem bławatkiem
Nic specjalnego. Daje wrażenie ukojonej skóry, ale nic więcej. Nieustannie poszukuję fajnego kremu pod oczy, który będzie dobrze nawilżał. Polecacie coś?
Golden Rose, Color Expert nr.25
Od dawna jestem fanką lakierów do paznokci z Golden Rose. Color Expert sprosta każdym wymaganiom. Dobrze kryje, ma odpowiedni pędzelek – dwa razy i paznokieć pomalowany. Ta seria ma ogromny wybór kolorów i najważniejsze – przystępną cenę. Bez problemu wytrzymuje tydzień na paznokciach. A czerwony nr.25 jest jedną z ładniejszych czerwieni jakie miałam. W butelce zostało jeszcze około ¼ produktu, lecz nie dał już rady i musiałam się z nim pożegnać. 
Hean Boutique, Płyn micelarny 2w1 z tonikiem
Ulubieńcem nie został z kilku względów. Używając płynu z Garniera trudno innym produktom mu dorównać. Hean jest w porządku. Zmywa makijaż, nie szczypie w oczy, generalnie bez zarzutu. Jednak zdecydowanie bardziej do gustu przypadł mi różowy Garnier.

Miałyście któryś z tych produktów? Jak sprawdziły się u Was? Koniecznie dajcie znać w komentarzach, a ja przerwie zaczynam szykować dla Was posty, które mam nadzieję będą pojawiać się już regularnie. 
Korzystajcie z ostatnich tygodni wakacji! 


Udostępnij:

wtorek, 5 lipca 2016

Projekt denko #3 - maj & czerwiec cz.2

Jak obiecałam... Zapraszam do drugiej części projektu denko ostatnich dwóch miesięcy :) Teraz czas na kosmetyki kolorowe, których zużywanie jest nieco dłuższym procesem.
Eveline, Art Make-up eyeliner 
Zdecydowanie jest najlepszym eyelinerem w pisaku jaki miałam, a trochę już ich było. Doskonale napigmentowany, czerń jest idealna – głęboka i wyrazista. Do końcówki również nie można mieć zarzutów, dobrze wyprofilowana, dzięki niej można zrobić subtelną kreskę i widoczne kocie oko. Atutem też jest cena – niecałe 12zł bez promocji. Już kupiłam koleje opakowanie.
Essence, Superfine eyeliner pen
Zanim poznałam eyeliner z Eveline to on był moim ulubieńcem. Teraz spadł nieco w rankingu, ale dalej pozostaje najlepszym z półki cenowej do 15zł. Spełnia swoje zadanie w 100%. Jest jedynie odrobinę mniej napigmentowany od eveline.
H&M, Liquid Eyeliner
Pamiętam, że kupiłam go na wyprzedaży za 5zł i już dość długo mi towarzyszył. I dla niego nadszedł koniec. Na plus jest tylko końcówka, która zrobi precyzyjną i cienką kreskę. Niestety czerń nie jest za bardzo intensywna. Nie kupię ponownie, nawet za 2zł.

Wibo, Growing Lashes
Jeden z moich ulubionych tuszy.  Wydłuża, pogrubia, a rzęsy są idealnie rozdzielone. Nie rozpisuję się z  racji przyszłej recenzji, która będzie miała miejsce.
Catrice, Prime and Fine, Baza pod cienie
Ta baza moim zdaniem była dość przeciętna. Niczym nadzwyczajnym się nie wyróżniała. Na rynku są dostępne produkty zarówno lepsze jak i gorsze od niej. Zwyczajny średniak. Wyrównywała kolor całej powieki i matowiła ją. Podbicie koloru cieni również uważam za przyzwoite, jednak nie utrzymywała ich zbyt długo w nienaruszonym stanie. Nie tego szukałam. 
Golden Rose, Black Diamond Hardener, odżywka do paznokci
Albo kochasz, albo nienawidzisz. Podobnie jest w tym przypadku. Tę odżywkę kupiłam zachęcona pozytywnymi opiniami niemal z każdej strony. Wcześniej używałam 8w1 z Eveline. Pomyślałam, że nic nie zaszkodzi, a może bardziej będzie odpowiadać moim paznokciom. Myliłam się. Ta odżywka nie zrobiła z paznokciami absolutnie nic.  Szybko zgęstniała, a ja wróciłam do opcji z formaldehydem.
Maybelline Baby Lips, Intense Care
Wielkie boom na tą serię już raczej minęło, a mnie po nim pozostała właśnie ta pomadka. Miała odżywiać usta, nawilżać.. Niestety. Produkt zostaje na ustach stounkowo krótko. Razem ze zjadającą się pomadką znika pozorne uczucie nawilżenia. Na pewno nie kupię.

A jakie wy kolorowe kosmetyki zużyłyście w tym miesiącu? 
Wolicie jeden duży post z denkiem, czy takie które są rozdzielone? Czekam na Wasze komentarze :) 


Udostępnij:

niedziela, 3 lipca 2016

Projekt denko #3 - maj & czerwiec cz.1

Witajcie po mojej długiej nieobecności!
Projektu denko w maju nie było z uwagi na niewielką ilość produktów jakie mogłabym Wam pokazać.. A w czerwcu tyle się tego uzbierało, że ten wpis podzielę na dwie części. Jedna z pielęgnacją i druga część z kosmetykami kolorowymi. 
Miłej lektury!

Gilette Satin Care, Żel do golenia
Jeżeli miałabym wybrać pomiędzy pianką do golenia, a żelem – zdecydowanie wybieram żel. Ten żel kupiłam w promocji razem z maszynka Gilette z wymiennymi końcówkami, która sprawdziła się rewelacyjnie.  Żel o przyjemnym zapachu, nie podrażnia, pomaga usunąć niepotrzebne włoski. Niestety to co nie podoba mi się w nim, to jego wydajność. 75ml nie starczyło nawet na miesiąc używania. Na pewno sprawdzi się do wakacyjnej kosmetyczki. Obawiam się, że pełnowymiarowy produkt również skończy się szybciej niż oczekuję, dlatego nie kupię go ponownie.

Garnier Essentials skóra wrażliwa, płyn dwufazowy 2w1 do demakijażu
Fantastyczny produkt. Rozpuści każdy rodzaj makijażu i nie zostawia nieprzyjemnej warstwy na skórze. Miałabym jedynie wątpliwości co do wydajności. Ale jestem przyzwyczajona do płynów miceralnych o pojemności 400ml, dlatego nie mogę być obiektywna do końca.


Garnier Fructis Grow Strong, szampon wzmacniający
Prawdopodobnie jeszcze nie miałyście okazji się o tym przekonać, ale uwielbiam szampony z tej serii! Żaden szampon mi tak nie pasuje, jak właśnie Garnier Fructis. Ten należy do nowości i jest w niebiesko zielonkawej butelce. Przede wszystkim niesamowicie pachnie. Według mnie jego zapach przebija serie różową i pomarańczową. Spełnia swoje podstawowe zadanie – doskonale oczyszcza skórę głowy i włosy. I tu się zatrzymam, ponieważ nie jestem w stanie stwierdzić, czy faktycznie wzmacnia włosy. Producent na opakowaniu informuje o tym, że szampon jest przeciw wypadniu włosów oraz jest przeznaczony do włosów osłabionych. Obecnie zmagam się z problemem wypadających na potęgę włosów i próbuję to zatrzymać wcierkami, ampułkami i tabletkami. Szampon nie pomógłby mi za bardzo przy AŻ tak nasilonym problemie. Na pewno do niego wrócę.


Ziaja Liście Manuka, tonik do twarzy zwężający pory
Tonik, który nie zrobił na mnie specjalnego wrażenia. Oczyszcza skórę i porów nie zwęża. Ma przyjemny zapach i uciążliwy aplikator, do którego można przywyknąć. Dzięki tej pompce zużywamy o wiele mniej produktu, co jest plusem. Już używam kolejnego opakowania, ale trzeciego pod rząd nie będzie.

Ziaja Liście Manuka, krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc
W końcu go zużyłam! Do samego kremu nie mam zastrzeżeń. Nie zrobił na mnie ani efektu wow, ani mnie nie rozczarował. Był po prostu ok. Jednak przy używaniu go niemal codziennie miałam wrażenie że on się nigdy nie skończy.. Chciałam zacząć już jakiś nowy, a tu stop! Ziaja ciągle stoi na półce. Na razie nie mam zamiaru go kupić. 

Loreal Skin Perfection, Serum do twarzy
Przynaje się, że nie używałam go regularnie.. Dlatego wszystkich efektów prawdopodobnie przez moje niedbalstwo nie dostrzegłam. Na pewno mogę napisać o nim i tak wiele dobrego. Skóra po aplikacji serum jest miękka, wygładzona i doskonale przygotowana do makijażu. Nie wiem czy to złudzenie, ale makijaż na tym serum wyglądał o wiele lepiej niż bez. Łatwa aplikacja, estetyczne opakowanie. Obecnie używam kremu z tej serii. Prawdopodobnie kupię.

Evian, Naturalna woda mineralna do twarzy
Woda termalna, woda mineralna.. Mnie służy głównie w jednym celu – spryskiwanie gąbki do podkładu. Kupuję najtańszą z promocji i wykorzystuję wtedy kiedy spieszy mi się i nie moczę całej gąbki pod wodą. Może podczas upałów przetestuje jak się sprawdza jako dodatkowe nawilżenie i chłodzenie twarzy.

Babuszka Agafia, Niebieska maska do twarzy głęboko oczyszczająca
Ta maska była pierwszym produktem tej marki. Dużym plusem jest jej niewygórowana cena ( od 5 do 10zł). Spore 100ml opakowanie, które jest wygodne pozwala na całkowite wykorzystanie produktu. W przypadku masek w tubkach jest z tym nieco gorzej. Co do najważniejszego, czyli działania. Czy głęboko oczyszcza? Nie powiedziałabym. Na pewno skóra po aplikacji jest przyjemna w dotyku, wygładzona i miękka. Mamy poczucie świeżości i oczyszczenia. Zaskórników nie usuwa, bo cudów aż takich to nie ma. Prawdopodobnie kupię. Może nie tą samą, ale inną tej marki z pewnością.  

BeBauty Sól do kąpieli
To mój zdecydowany ulubieniec z działu kosmetycznego w Biedronce. Sól często jest na promocji, na której kupimy go za niecałe 4zł. Niewielka ilość wystarczy, aby zapach rozprzestrzenił się po całej łazience, dał kolor wodzie. Kąpiel jest przyjemna, skóra po niej pozostaje przyjemna, bez wrażenia wysuszenia. Dla każdej z Nas znajdzie się odpowiedni wariant zapachu. Mam już kolejną w swojej łazience.


Używałyście któryś z tych produktów? Jak sprawdziły się u Was? Macie podobne odczucia, jak ja? 
Polecacie jakiś dobry krem na noc? 
Koniecznie napiszcie w komentarzach! 
Udostępnij:

piątek, 20 maja 2016

Podsumowanie promocji z Rossmana - 49% na kosmetyki kolorowe

Wydaje mi się, że jestem jedną z ostatnich, która robi podsumowanie zakupów na promocji w Rossmanie. Mam nadzieję, że wybaczycie i przypomnicie sobie o tym szale zakupów, który Nas opętał ;)


Eveline, Art Scenic, korektor 2 w 1 kryjąco – rozświetlający
W ramach małej odskoczni od kamuflaża z Catrice. Ale jeszcze go nie używałam.
Maybelline, Color Tattoo, cień do powiek, Creamy Mattes Creme De Rose 91
Jakiś czas temu na promocji -50% w SuperPharm kupiłam swoje pierwsze cienie z tej serii i od razu przypadły mi do gustu. Zastanawiałam się czy kupić kolejny, ale skończyło się właśnie tak jak widać. Kolor jest idealny jako baza i bardzo delikatny cień.
Eveline, art Make-Up, wodoodporny eyeliner
To już moje drugie opakowanie tego eyelinera. Wersję w pisaku lubię na wyjazdy, do torebki żeby szybko poprawić kreskę, albo po prostu kiedy potrzebuję innego wykończenia niż to, które daje  produkt w żelu.
Maybelline Affinimat, podkład do twarzy
Wyobraźcie sobie moje zdziwienie kiedy zobaczyłam je na półce. Rossmann kilka dni przed rozpoczęciem promocji -49% zaczął wyprzedaż kilku produktów z tej serii. Połączenie tych dwóch okazji skończyło się zakupem tego podkładu za nieco ponad 4zł.
Maybelline, Master Drama, eyeliner w żelu
Najlepszy eyeliner w żelu jaki używałam. Wygodny w użyciu, dobrze się trzyma. Daje zupełnie inny efekt niż kreski robione eyelinerem w pędzelku czy pisaku, dla mnie zdecydowanie na plus.
Wibo, Million Dollar Lips, matowa pomadka do ust, nr 1
Udało się! Zamówiłam ją zaraz po północy przez sklep online. Nie liczyłam nawet na to, żeby polować na nią stacjonarnie. Ale mam! Kolor idealny, stonowany. Ponoć zamiennik Kayli Jenner.. Poużywam jeszcze trochę i powiem co o niej myślę.


Carmex, Pomegranate Stick, balsam ochronny do ust, SPF 15, granatNiestety dla mnie to porażka tych zakupów. Po licznych zachwytach nad Carmexem skorzystałam z promocji i za około 5zł postanowiłam sama jej spróbować. Pachnie fenomenalnie, ale to jaki posmak zostawia.. Szkoda gadać. Sztuczny i chemiczny. I to pierwsze wrażenie o nim. Cały czas zmuszam się aby smarować nim usta żeby przekonać się czy nawilży je i zregeneruje.

Isana, pomadka pielęgnacyjna do ust, Makadamia & Połysk
W celu próby. Okaże się czy jest warta swojej niskiej ceny.
Eveline, Nail Therapy Professional, odżywka do paznokci z drobinkami srebra, 8w1
Po udanych przygodach z odżywkami 8w1 z Eveline i JOKO (obie z folomaldechydem) czas na coś innego.
Sally Hansen Insta Dri
Kupiony w ostatniej chwili, w ostatnich godzinach, znowu w formie online. Jeszcze nie używałam. Mam nadzieję, że nie zawiedzie.
Sally Hansen Instatn Cuticle Remover
Żel do usuwania skórek, o którym też ostatnio już trochę dobrego słyszałam. Jako, że mój z Manhattanu się kończy, wypróbuję nową. Sporo nowości w tym zestawieniu.
Issana, zmywacz do paznokci z acetonem
Zielonej Issany nigdy dość! Mam już zapas przynajmniej na rok. Zwłaszcza, że wybrałam dwa  możliwe największe opakowania.


A Wy? Może zapomniałyście o czymś, albo żałujecie, że nie zdecydowałyście się na zakup jakiegoś kosmetyku? Czy wręcz przeciwnie – skusiłyście się i teraz tego żałujecie? Chciałybyście abym poświęciła więcej czasu jakiemuś konkretnemu kosmetykowi z tych zakupów? Czekam na Wasze komentarze!
Udostępnij: