Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pilaten. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pilaten. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 września 2017

Projekt denko #12 sierpień

I kolejny miesiąc za nami. Dla mnie sierpień był czasem na regenerację. Udało się wyjechać na wyczekiwane wakacje. Chociaż krótkie, to i tak pozwoliły na zebranie nowej energii. Sierpień był (kolejnym) miesiącem konsekwentnego zużywania kosmetyków. I kupowania nowych :D



Yves Rocher, Brillance Shine, Szampon do włosów przywracający blask
Spełnia zadanie szamponu - oczyszcza włosy i skórę głowy. Nie zauważyłam, aby moje włosy były bardziej lśniące, kiedy go używałam. Zdecydowanie bardziej lubię odżywkę z tej serii. 


Syoss, Lakier do włosów Strong Hold
Na temat tego lakieru chyba nie muszę się wypowiadać. Lepszego jeszcze nie spotkałam. Jeżeli używacie lakieru do włosów - warto spróbować! O innych wariantach wspominałam już kilka razy.


Syoss, Pianka do włosów Glossing Hold
Pianki do włosów używam sporadycznie, ale jeżeli już to właśnie tej. Nie skleja włosów ani ich nie obciąża. 

Nivea, Dezodorant Natural Fresh
Przyjemny w użyciu dezodorant od Nivea. Dobrze chroni, nie pozostawia białych plam. Ma delikatny, niedrażniący zapach. Z pewnością jeszcze kiedyś do niego wrócę.


Isana, Zmywacz do paznokci
To już jest klasyk mojego denka. Zmywa zwykły lakier, jak i dobrze odmacza lakiery hybrydowe. Mój ulubieniec! 


 Evian, Woda termalna
To moje drugie opakowanie tej wody. Pisałam o niej już tutaj. Od tamtego czasu nic się nie zmieniło. Wody termalnej używam, aby spryskać gąbkę, zanim założę podkład (tak,tak to się nazywa lenistwo :D). I do tego celu sprawdza się bardzo dobrze. Od czasu do czasu spryskiwałam nią twarz, ale nie tak często, aby zauważyć efekty jej działania.



 Bielenda, Expert Czystej Skóry, Kojący płyn micelarny
Ten płyn jest naj le pszy! Radzi sobie doskonale z każdym makijażem, nawet wodoodpornym. Nie podrażnia.. Na jego temat nie będę się już więcej wypowiadać, ponieważ szykuję dłuższy wpis o nim :) Polecam!

Pilaten, Black Mask
Wypowiedziałam się już na jej temat tutaj. 


Ziaja,  Intima kremowy płyn do higieny intymnej
Jeden z ulubionych żeli. Bardzo często wybieram płyny z Ziaji i towarzyszą mi one od lat. Nigdy nie miałam problemów ani podrażnień po ich użyciu. Polecam.



Luksja, Care Pro Nourish Mleczko pod prysznic
To jeden z moich ulubionych kosmetyków pod prysznic. Bardzo delikatna formuła mleczka myje i oczyszcza skórę. Dodatkowo zawarte w nim olejki nawilżają naszą skórę. Dla leniucha, jak ja który wciąż zapomina o nakładaniu balsamu, to bardzo dobre rozwiązanie. Zdecydowanie polecam.


Denko goni denko. A wam udaje się skrupulatnie zużywać wszystkie kosmetyki? 



Udostępnij:

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Czarna maska Pilaten Black Mask - oczekiwania vs rzeczywistość

Hej! Nadszedł czas na recenzje jednego z wielu zakupu z Aliexpress. Tym razem jest to maska, na którą bardzo długo czekałam. Produkt został już rozsławiony na youtubie, blogach i każdym możliwym miejscu. Skuszona pozytywnymi opiniami i niską ceną postanowiłam zaryzykować i spróbować.
Maskę zamówiłam za 2$. Poleconego linku nie podaję, ponieważ moja maska dotarła do mnie po ponad 3 miesiącach oczekiwania.


Oczekiwania
Według opinii producenta - Gładka, oczyszczona cera. Dzięki sile maski i aktywnemu węglowi pozbędziemy się zaskórników i przestaniemy się borykać z problemem zanieczyszczeń skóry. 

Moje oczekiwania były nieco zmodyfikowane. Nie osobą, która jest w stanie uwierzyć, że maska peel of jest w stanie usunąć, to co siedzi gdzieś głęboko w moim nosie. W takim przypadku potrzebna jest ekspertka, czyli kosmetyczka i odpowiednie zabiegi. Jednak nie przekreślam produktów tego typu. Uważam, że są potrzebne naszej skórze. Na przykład pomiędzy kolejnymi wizytami u kosmetyczki ;) A jak było w rzeczywistości? 

Rzeczywistość 
Maska nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia. Użyłam jej może 3 razy i raczej na siłę niż dla przyjemności. Czarna maź jest moim zdaniem za rzadka, przez co po nałożeniu na skórę spływa. Dlatego po nałożeniu maski najlepiej byłoby położyć się na chwilę, aby mogła zastygnąć. Ściąganie jej wcale nie było takie straszne i bolesne, ale do najprzyjemniejszych czynności też nie należało. Więcej zabawy w ze ściąganiem maski niż jest to tego warte. Zawsze zostanie jakiś przyklejony kawałeczek, którego trudno się pozbyć. 


Efekty 
Jak dla mnie? Brak. Żeby chociaż twarz była wygładzona, odrobinę miększa.. a tu nic. Czarny klops. Nie miałam wygórowanych oczekiwań, jednak sądziłam, że cokolwiek się wydarzy. Niestety. Może na innym typie cery będzie sprawdzać się lepiej. 

Zdaję sobie sprawę również z tego, że to nie do końca mógł być wartościowy produkt. Szał zakupów dla mnie z Aliexpress minął. Kiedyś wspominałam Wam o kilku kosmetykach, które również tam kupiłam. Obecnie używam tylko jednego z nich. Wolę poszukać na rodzimym rynku produktów wartych uwagi ;)

A co Ty możesz powiedzieć o swoich eksperymentach z zamawianiem kosmetyków z chin? Może masz więcej rozwagi i kupujesz sprawdzone kosmetyk, które pochodzą od sprawdzonych koreańskich sprzedawców? Na ten temat też przygotowuję post  ;)
Czekam na Twój komentarz! 

Udostępnij: